Rozrywka

20 lat po brutalnym zabójstwie Beksińskiego: szkielety w szafie wciąż drżą!

2025-02-21

Autor: Andrzej

Minęło już 20 lat od wstrząsającego zabójstwa Zdzisława Beksińskiego, które na zawsze odmieniło oblicze polskiego świata sztuki. Malarz został brutalnie zamordowany w swoim warszawskim mieszkaniu 21 lutego 2005 roku, a wydarzenie to wstrząsnęło całym społeczeństwem.

Robert K., mężczyzna, który przyznał się do zbrodni, udał się do Beksińskiego w celu pożyczenia pieniędzy. Miał jednak obawy, że artysta odmówi, więc zabrał ze sobą nóż, co potwierdziło jego zamiary. W listopadzie 2006 roku sąd skazał Roberta K. na 25 lat pozbawienia wolności, a jego wspólnika, 16-letniego Łukasza K., na 5 lat.

Życie Beksińskich obfitowało w tragedie. Zaledwie kilka lat przed zabójstwem zmarła żona artysty, Zofia, a jeden z jego synów, Tomasz Beksiński, popełnił samobójstwo. Rodzina ta z pewnością doświadczyła straszliwych konsekwencji fatum.

Zdzisław Beksiński, znany ze swoich mrocznych i emocjonalnych obrazów, był osobą zamkniętą i ostrożną. Mieszkał sam od 2001 roku i unikał spotkań z nieznajomymi, co skłoniło go do zainstalowania drzwi przeciwwłamaniowych i kamer. Tylko nieliczne osoby miały dostęp do jego świata.

Dnia morderstwa sąsiad Beksińskiego, Krzysztof K., zauważył brak kontaktu z artystą. Wraz ze szwagrem postanowili sprawdzić, co się dzieje, i dostali się do jego mieszkania przez dziurę w ścianie. Ciało Beksińskiego odkryto na balkonie w kałuży krwi.

Śledczy od samego początku mieli podejrzenia co do bliskiego otoczenia malarza. Okazało się, że Robert K. był człowiekiem, który znał się z Beksińskim i miał do niego zaufanie, co ułatwiło mu dostęp do jego 'twierdzy'.

Badania wykazały, że Robert K. kilka razy dźgnął Beksińskiego nożem, zadając mu 17 ciosów, z czego dwa trafiły w serce. Po morderstwie, razem z Łukaszem, wynieśli z mieszkania kilka wartościowych przedmiotów, w tym sprzęt fotograficzny i płyty CD.

Motywem przestępstwa były długi, które zaciągnął syn Krzysztofa, próbując uzyskać pomoc finansową. Robert K. przyznał, że otwartość Beksińskiego mogła być wynikiem jego zaufania do niego.

W trakcie procesu Robert K. zmieniał wersje wydarzeń, próbując siebie obronić, jednak ostatecznie to on został skazany. Po odbyciu wyroku, Łukasz K. starał się o przemianę swojego życia, informując rodziców o chęci oddania nerki, aby zadośćuczynić za popełnioną zbrodnię.

Zbrodnia ta nie tylko wpłynęła na rodzinę Beksińskich, ale także skłoniła do refleksji nad złożonością ludzkich relacji i tajemnicami, które skrywają najbliżsi. Wciąż pozostaje wiele niewiadomych, a historia ta pokazuje, jak wolność, zaufanie i miłość mogą prowadzić do najciemniejszych zakamarków ludzkiej natury.