36 lat od katastrofy LOT-u – Czy to jedna z największych tragedii w polskim lotnictwie?
2024-11-02
Autor: Magdalena
Dziś mija 36 lat od tragicznego wypadku lotniczego, który wstrząsnął Polską. 2 listopada 1988 roku samolot An-24 linii lotniczych LOT, wracający z Warszawy do Rzeszowa, musiał awaryjnie lądować na polach we wsi Białobrzegi. Na pokładzie znajdowało się 29 osób, w tym znany dziennikarz radiowy Tomasz Beksiński, który stał się symbolem odwagi w dramatycznych okolicznościach.
Awaria silników nastąpiła tuż przed lądowaniem, co uniemożliwiło załodze powrót do bezpiecznej nawierzchni lotniska. Mimo desperackich prób kapitana Kazimierza Rożka i pierwszego oficera Waldemara Wolskiego, samolot nie miał energii potrzebnej do bezpiecznego lądowania. Ostatecznie podjęto decyzję o awaryjnym lądowaniu na polu, co mogło uratować życie większości pasażerów.
Jednakże podczas lądowania maszyna uderzyła o ziemię z ogromną siłą, co doprowadziło do pożaru. Prawie wszyscy pasażerowie zdołali się ewakuować, z wyjątkiem 66-letniej kobiety, której próbował pomóc Beksiński. "Chciałem ją wyciągnąć, ale nie udało mi się fizycznie" – wspominał w późniejszym wywiadzie. Dziennikarz, syn słynnego malarza Zdzisława Beksińskiego, cudem uniknął śmierci, a wymienione w raportach okoliczności sprawiły, że tragiczne wydarzenie wpisało się na stałe w historię polskiego lotnictwa.
Śledztwo wykazało, że przyczyną katastrofy było zaniedbanie załogi, która nie włączyła instalacji przeciwoblodzeniowej, co doprowadziło do zablokowania wlotów powietrza do silników. W wyniku tego obie turbiny zgasły, a samolot stracił moc. Komisja śledcza przyznała, że to niedopatrzenie przyczyniło się do tragicznych skutków, jednak początkowo kapitan Rożek był uważany za bohatera.
Warto zaznaczyć, że katastrofa ta była jedną z kilku tragicznych wypadków, które przyczyniły się do zakończenia eksploatacji maszyn An-24 w Polskim Linii Lotniczej LOT. W 1972 roku, zaledwie kilka lat przed tą tragedią, maszyny te były także zaangażowane w inne katastrofy, w tym w 1969 roku w Karpatach.
Dziś po 36 latach od tragedii, pamięć o niej wciąż jest żywa, mimo że w publicznej świadomości zatarte są szczegóły. Ocaleńcy i rodziny ofiar domagają się, aby pamięć o tych wydarzeniach była utrzymywana, a nauki wyciągnięte z katastrofy wciąż wpływały na bezpieczeństwo latania.
Jak reagują dzisiejsze linie lotnicze na tragedię sprzed lat? Co zrobili, aby poprawić bezpieczeństwo podróży? Z pewnością te pytania zasługują na odpowiedź w 36. rocznicę tego tragicznego wypadku.