Nauka

Agata w łzach: "Kto zajmie się moim synem, gdy chemia mnie zniszczy?"

2024-10-17

Autor: Marek

Mieszkańcy są przerażeni i obawiają się, że sytuacja jeszcze się pogorszy. Firma, do której należy fabryka, ubiega się o zgodę na budowę kolektora ściekowego, który ma zrzucać nieczystości do rzeki Struga Aleksandrowska, oddalonej o zaledwie kilkadziesiąt metrów od domów. Ta rzeka wpływa do Widawki, ulubionego miejsca wypoczynku mieszkańców.

Kamil, lokalny aktywista, opowiada: "Do tej pory jakoś znosiliśmy to, ale jeśli powstanie kolektor, będzie po nas. Życie w takiej okolicy stanie się niemożliwe". Podkreśla, że woda w rzece jest teraz czysta, pływają w niej pstrągi, a w okolicy zamieszkały bobry. To lato jego dzieci spędzały w wodzie, również on korzystał z rzeki w upalne dni, ale teraz obawia się, że ta możliwość zniknie.

Magda wyraża swoje rozczarowanie – wybudowała się tutaj zaledwie dwa lata temu, zachwycona pięknem otaczającej przyrody. Wskazuje na kolorowe liście drzew i mówi z żalem: "Gdy ścieki popłyną do Strugi, wszystko się zniszczy. Kto kupi dom w tak zanieczyszczonym miejscu?". Jej lęki pogłębia myśl, że do rzeki może trafić substancja chemiczna, która zrujnuje lokalny ekosystem.

Agata Bogucka, która przeprowadziła się nad Strugę w 2015 roku, czuje, że zanieczyszczenia wpływają na jej zdrowie. Ma syna z autyzmem i wierzy, że spokojne, zielone otoczenie jest dla niego najlepsze. Niestety, po rozpoczęciu działalności fabryki jej mąż, walczący z niepełnosprawnością, jeszcze bardziej podupadł na zdrowiu, a Agata sama zaczęła odczuwać trudności z oddychaniem, co zmusiło ją do wizyty w szpitalu.

"Na szczęście leki pomogły, ponieważ nie mogę sobie pozwolić na problemy zdrowotne. Muszę mieć siłę do pracy. Pracuję w kilku miejscach, odkąd mąż jest niepełnosprawny". W obliczu zbliżających się problemów, łzy napływają Agacie do oczu: "Kto zajmie się moim synem, jeśli chemia mnie całkowicie zniszczy?".

Mieszkańcy, przy wsparciu radnego Arkadiusza Pabiszaka, złożyli pisma do instytucji państwowych, ale czują, że ich działania są bezskuteczne. Radny zauważa: "Jak tylko uda nam się zablokować jedną ścieżkę inwestycji, natychmiast pojawia się alternatywna". Na dodatek, w sierpniu tego roku starosta wydał zgodę na budowę kolektora, mimo że zaledwie kilka miesięcy wcześniej przedtem wymieniona władza wydała decyzję negatywną. Kontrole wykazały, że firma przekraczała dopuszczalne normy ilości ścieków zrzucanych do rowu melioracyjnego.

Rozmowy z przedstawicielami administracji i firm potwierdzają, że mówienie o zwartej zabudowie, strefach przemysłowych oraz ochronie środowiska budzi u mieszkańców jeszcze większy niepokój. W obawie o przyszłość rzeki i lokalnych ekosystemów, wiele osób wyraża zdecydowany sprzeciw.

Katarzyna Miegoń, lokalna mieszkanka i nauczycielka, podkreśla, że nie tylko przyroda jest zagrożona. "Jak kolektor powstanie, ryby pomrą, a drzewa zostaną zatrute. To miejsce to nasz azyl, nasza ostoja, odkąd zmarł ojciec i brat. Od tego momentu staraliśmy się dbać o naszą przestrzeń, ale teraz czujemy się bezsilni".

Czy mieszkańcy Strugi Aleksandrowskiej mają szansę na obronę swojego zdrowia oraz lokalnego środowiska? Nadchodzi czas, w którym staną się kluczowymi strażnikami rzeki.