Sport

Agnieszka Rylik: "Gdyby nie córka, byłabym bezradna!"

2025-02-02

Autor: Katarzyna

Agnieszka Rylik, ikona polskiego boksu, w szczerej rozmowie z "Dzień dobry TVN" ujawnia dramatyczne zmagania z problemami zdrowotnymi. Jej córka, Marysia, stanowi dla niej największe wsparcie w trudnych chwilach. "Jest naprawdę wspaniałym światłem w moim życiu" - zaznacza przyjaciółka Rylik.

Bokserka, pomimo swojej niezłomności, przyznała, że były chwile, gdy myślała, że nie przetrwa. Po zakończeniu kariery sportowej próbowała swoich sił jako prezenterka telewizyjna oraz aktorka, jednak ostatnie lata były dla niej bardzo trudne.

"Największy problem dotyczy kręgosłupa. Zaczęły mi drętwieć nogi, ból był nie do zniesienia. Miałam przepukliny i złamane kręgi. Myslałam, że po operacji będzie lepiej, ale nagle stan mojego zdrowia się pogorszył" – relacjonuje Rylik, łkając. Jej zmagania są ostrzegawcze dla tych, którzy ignorują objawy problemów zdrowotnych.

Marysia, w emocjonalnym wystąpieniu, zdradziła, jak zmieniło się życie jej matki: "Mama nie może się ruszyć, gotuje mi czasami na siedząco. Ma 50 lat, ale czuje się jakby miała ponad 80. Boli mnie widok jej cierpienia. Nie mogę z mamą pójść na spacer".

Niektórzy w jej bliskim otoczeniu sugerują, że Rylik nie opuszcza domu od dwóch lat, a rzadkie odwiedziny sprawiają, że izolacja jest jeszcze trudniejsza. "To prawda, że nie chce zbytnio gości. Marysia jest dla niej prawdziwym skarbem" – zauważa przyjaciółka.

Agnieszka nie ukrywa, że jej czołowym wsparciem jest córka, mimo iż często boryka się z depresją: "Zawsze mogę liczyć na Marysię, jest fundamentem mojego życia. W chwilach kryzysowych myślę, że to ona jest moim powodem do walki".

W programie poruszony został również temat zmarłego męża Rylik, Andrzeja, którego śmierć była dla niej wielkim ciosem. "Myślałam, że spędzimy razem starość. Czasem piszę do niego na WhatsAppie. Życie bez niego bywa nie do zniesienia, stąd rzadko pozwalam sobie na takie wspomnienia" – dodaje z emocjami.

Co więcej, po śmierci Andrzeja korzystała z pomocy psychiatry, jednak brak funduszy uniemożliwił jej dalszą terapię. "To strata, bo od tamtego czasu coraz trudniej mi zapanować nad emocjami. Potrzebuję pomocy, ale obawiam się, że nie będę w stanie sobie na nią pozwolić" - mówi Agnieszka.

Kto wsparł Rylik w trudnych chwilach, jak ona odnajduje siłę do dalszej walki? To pytania, na które być może znajdziemy odpowiedzi w kolejnych wywiadach. Jeden jest pewny - historia Agnieszki Rylik jest przypomnieniem, że wsparcie bliskich jest na wagę złota, szczególnie w obliczu poważnych kryzysów życiowych.