Kraj

Alarm dla Wrocławia! Czy czeka nas powtórka powodzi tysiąclecia? Niestety, to nie żart!

2024-09-12

Autor: Magdalena

Wrocław stoi w obliczu poważnego zagrożenia. Bartłomiej Bajak, szef Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu, ostrzega, że według prognoz w najbliższych dniach może spaść od 300 do 380 litrów deszczu na metr kwadratowy. To się naprawdę dzieje!

Przykład z przeszłości pokazuje, że taki opad może mieć tragiczne konsekwencje. Podobne zdarzenie miało miejsce 2 sierpnia, kiedy przez zaledwie 18 godzin nad Wrocławiem spadło 77 litrów deszczu, co spowodowało podtopienia i zalania nowych bloków mieszkalnych w Leśnicy.

W obliczu nadchodzących intensywnych opadów, prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zwołał sztab kryzysowy. Miasto zaczęło podejmować działania w celu ochrony mieszkańców - organizując sprawdzenie drożności kanalizacji, czyszczenie zbiorników retencyjnych i modernizację infrastruktury.

Czy to wystarczy, aby uniknąć katastrofy? Wrocławianie z niepokojem obserwują prognozy. Czy możemy doczekać się powtórki powodzi, która miała miejsce 26 lat temu, w 1997 roku? Wtedy Catastrofa dotknęła 40% miasta, co z kolei przyczyniło się do ogromnych zniszczeń.

Powódź tysiąclecia ujawniła słabości infrastruktury, która wciąż do dziś nie została należycie zmodernizowana. Podczas tamtych dramatycznych wydarzeń, opady w górach sięgnęły nawet 510 mm. Czy Wrocław jest gotowy na to, co nadchodzi?

Warto też wspomnieć, że według Czechów, sytuacja w ich kraju również jest alarmująca. Czesi przewidują ekstremalne opady, które mogą przekroczyć 450 litrów na metr kwadratowy w północnych Morawach, co wzmaga obawy także w Wrocławiu.

Prof. Tomasz Kowalczyk z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu podkreśla, że zmiany w planowaniu przestrzennym są kluczowe. "Musimy wprowadzić nowoczesne rozwiązania urbanistyczne, takie jak niebiesko-zielona infrastruktura, aby zminimalizować skutki powodzi" - mówi ekspert.

Ciekawostką jest, że problem nie jest nowy. W przeszłości, przy okazji suchego lata, rząd uruchomił program retencyjny, który w ostatnich latach został zaniechany. Marek Grób­arczy­k, były minister, twierdzi, że obecna administracja zaprzepaściła te działania, co może mieć poważne konsekwencje przyszłe.

Co więcej, nie ma co liczyć na natychmiastowe zmiany. Jak podkreśla Grób­arczy­k, obecnie w polskim rządzie nie ma woli politycznej do wdrażania jakichkolwiek inwestycji w infrastrukturę retencyjną.

Zamiast tego, dostrzegamy nagłe powodzie błyskawiczne, które są skutkiem braku długofalowego planowania. "Musimy działać teraz, aby nie powtórzyć błędów z przeszłości" - podsumowuje Kowalczyk.

Zobaczysz, co się stanie, jeśli sytuacja się pogorszy. Czy Wrocław przetrwa nadchodzące deszcze? Bądźcie czujni!