Kraj

Bezprecedensowa pomoc powodzianom! Wolontariusz Dawid Krupiarz opowiada o dramatycznych wydarzeniach

2024-09-16

Autor: Marek

Południe Polski stoi w obliczu katastrofalnych powodzi, które dotknęły takie miasta jak Kłodzko, Nysa i Głuchołazy. Mieszkańcy kolejnych miejscowości, w tym Bystrzycy Kłodzkiej i Lądka-Zdroju, również zmagają się z zalewającą ich domy wodą. W takich dramatycznych chwilach solidarność społeczna staje na wysokości zadania.

W obliczu zbliżającej się fali kulminacyjnej, setki obywateli, w tym Dawid Krupiarz z Opola, postanowiły włączyć się w działania ratunkowe. Na terenach najbardziej dotkniętych przez żywioł, Krupiarz wspierał akcje, które miały na celu odnalezienie zaginionych osób oraz ratowanie zwierząt.

Jego relacje, które miał okazję podzielić się w TOK FM, są niezwykle poruszające. Mówił o nieprzewidywalności żywiołu i o tym, jak przeraził go widok ludzi, którzy nie zdawali sobie sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa. "Zobaczyłem potęgę żywiołu, to, co zostanie ze mną na długo. Obraz ewakuacji schroniska dla psów w Nysie był szczególnie dramatyczny" - relacjonował.

W miarę jak woda coraz bardziej zalewała teren, animalistyczni wolontariusze One z Dawidem na czołowej linii stawali przed wyzwaniem zbierania zwierząt. "Woda podchodziła z minuty na minutę, a starsi ludzie, którzy tam byli, nie wierzyli, że to się dzieje, aż do ostatniej chwili" - dodał Krupiarz.

Wielka woda dotyka także domów, a Krupiarz wspomina, jak w Nowej Rudzie i Kłodzku mieszkańcy byli świadkami niebezpiecznej fali, która zagrażała ich życiu i dobytku. "Musieliśmy informować ludzi o nadchodzącej fali, wielu z nich stało, patrząc na wodę, nie wiedząc, co robić".

Poinformował także, że podczas akcji ratunkowej kluczowa była komunikacja. "Czasami wystarczyło uspokoić kogoś lub podać ważne informacje. Pomoc humanitarna to nie tylko fizyczne wsparcie, ale również zrozumienie emocjonalnych potrzeb ludzi".

Dawid Krupiarz wskazał, że służby mundurowe działały sprawnie, a ich szybkość reakcji w obliczu kryzysu była kluczowa. Warto również przypomnieć, że w takich sytuacjach jeden gest, jak np. pomoc w ewakuacji, może zrobić ogromną różnicę. To co rozgrywa się na południu Polski, to nie tylko klęska żywiołowa, ale także test dla ludzkiej solidarności i empatii.