Biją na alarm w sprawie epidemii ptasiej grypy na Antarktydzie. To poważne zagrożenie!
2024-09-15
Autor: Katarzyna
Zmutowana wersja wirusa ptasiej grypy H5N1, który od kilku lat atakuje populacje ptaków na całym świecie, dotarła właśnie na Antarktydę. To pierwszy przypadek, gdy wirus stanowi zagrożenie dla dzikich zwierząt zamieszkujących ten odległy kontynent. Naukowcy ostrzegają, że epidemia może zdziesiątkować populację ptaków morskich, które do tej pory były wolne od tego zagrożenia, a ich odporność na choroby jest praktycznie nieznana.
Dr Sarah Jones, specjalistka ds. chorób zakaźnych z Uniwersytetu w Sydney, zaznacza: „To bezprecedensowe zagrożenie dla bioróżnorodności Antarktydy, które może doprowadzić do wyginięcia wielu gatunków, jeśli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki”. W szczególnie niebezpiecznej sytuacji znajdują się pingwiny cesarskie oraz inne gatunki ptaków antarktycznych, które nie mają szans przetrwania w obliczu nadciągającej epidemii.
Epidemia H5N1 rozprzestrzenia się globalnie, masowo wpływając na populacje zarówno dzikich, jak i hodowlanych ptaków. Wirus pojawił się w Europie w 2020 roku, a ostatecznie dotarł do Ameryki w 2022 roku, gdzie rozpoczął swoje niszczące żniwa, dziesiątkując populacje ptaków oraz zwierząt morskich. Migracyjne ptaki mogą być odpowiedzialne za przeniesienie wirusa na Antarktydę, gdzie liczba ofiar wśród ptaków osiągnęła już 280 milionów.
Antarktyda, od zawsze uchodząca za bezpieczną, staje teraz w obliczu poważnego zagrożenia. Dr Lisa Clarke z Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) stoi na czołowej pozycji w walce o przetrwanie pingwinów cesarskich, które są już zagrożone zmianami klimatycznymi, a ptasia grypa może doprowadzić do ich szybkiego wyginięcia.
Mimo że wirus H5N1 na ogół nie przenosi się łatwo na ludzi, coraz więcej mutacji wirusa sprawia, że naukowcy czują niepokój. Dr Alex Cooper, epidemiolog z Uniwersytetu w Tasmanii, podkreśla, że „zdolność wirusa do przenoszenia się na ssaki to niepokojący sygnał, że pandemia może przyjąć zupełnie nowy wymiar”.
Ryzyko przekazywania wirusa zainfekowanych ptaków na inne gatunki również wzrasta, co może doprowadzić do dalszego rozprzestrzeniania się choroby. Prof. Jane Williams, biolog z IUCN, ostrzega, że to zagrożenie dotyczy nie tylko ptaków. „Musimy być przygotowani, że wirus może przenosić się na inne gatunki, w tym ssaki” – dodaje.
W odpowiedzi na pojawienie się wirusa H5N1 na Antarktydzie, międzynarodowe organizacje ekologiczne oraz badawcze podejmują działania mające na celu ochronę zagrożonych gatunków i zapobieżenie dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Naukowcy skupiają się na opracowaniu metod ochrony kluczowych obszarów lęgowych ptaków, w tym kolonii pingwinów cesarskich. Prof. Lisa Clarke z IUCN podkreśla, że „ochrona różnorodności biologicznej Antarktydy musi stać się priorytetem”.
Wydarzenia te miały również globalne konsekwencje, skutkując koniecznością pozyskania wsparcia finansowego na badania oraz ochronę bioróżnorodności. Nagłe zaistnienie wirusa na Antarktydzie nie bez powodu wzbudza międzynarodowe zainteresowanie. Przypomina to historię chorób przenoszonych przez ptaki, które w przeszłości miały poważny wpływ na zdrowie ludzi. Choć ryzyko przeniesienia wirusa z osób zarażonych ptaszą grypą na ludzi pozostaje niskie, historyczne dane pokazują, że choroba jest poważnym zagrożeniem, szczególnie w kontekście jej mutacji.
Nadedchodzi czas, kiedy musimy działać z pełną odpowiedzialnością i zrozumieniem wpływu, jaki mamy na naturalne środowisko. Jakie kroki podejmiemy jako globalna społeczność, aby zminimalizować skutki tej epidemii?