Kraj

Bratobójcza zbrodnia na Podhalu: Jasiek zabił Władka w 40-letnim konflikcie!

2025-03-11

Autor: Andrzej

Wstrząsająca zbrodnia miała miejsce w Odrowążu, malowniczej wsi na pograniczu Podhala i Orawy, gdzie od dziesięcioleci zawiązał się konflikt pomiędzy dwoma braćmi, Janem i Włodzimierzem. Mimo że na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że spór o las nie jest niczym nadzwyczajnym, to w rzeczywistości zrodził on nienawiść, która doprowadziła do tragicznych wydarzeń.

Przypominają mieszkańcy, że spór trwał od lat 80., kiedy to po śmierci rodziców dom braci został podzielony. Włodek, jako starszy, według twierdzeń Jaśka, bezprawnie przejął nadział lasu, co zrodziło ogromne napięcie w rodzinie. Jasiek, obecnie 79-letni, był w przeszłości wielokrotnie zatrzymywany przez policję, ma bowiem na koncie wyrok za morderstwo sprzed lat. Jak się okazuje, przestarzałe konflikty rodzinne potrafią przybierać niebezpieczną formę.

W wydarzeniach, które rozegrały się w poniedziałek, przed miejscowym ośrodkiem zdrowia, Jan uderzył Włodka w głowę. Policjanci zostali wezwani na miejsce zdarzenia, gdzie znaleźli mężczyznę leżącego w kałuży krwi. Okazało się, że Włodek, emerytowany rolnik, zmarł na skutek odniesionych ran. Policja natychmiast przystąpiła do działania i aresztowała Jana, który miał motyw i był w miejscu zbrodni.

Mieszkańcy Odrowąża mówią, że sytuacja była napięta od lat. Jasiek, chcąc odzyskać to, co mu się należało, miał wielokrotnie grozić swojemu bratu. Żal, ból oraz miłość do ziemi i rodziny doprowadziły do tego, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. "To była tragedia, która mogła się zdarzyć każdemu, jednak nadmiar emocji zrobił swoje", stwierdzają sąsiedzi. Przed tygodniem do Odrowążu wrócił halny wiatr, które często zapowiada burzliwe wydarzenia w regionie.

Na miejscu zbrodni brakowało kamer monitorujących, co utrudniało ustalenie dokładnych okoliczności. Policja bada wszelkie wątpliwości, a krajowy instytut medycyny sądowej powinien dostarczyć informacji na temat narzędzia zbrodni. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogła to być siekiera lub inny przedmiot o ostrym zakończeniu. Mieszkańcy wioski, pomimo lęku, podzielili się informacjami o historii braci, co wzbudza jeszcze większe zaniepokojenie dotyczące przyszłości.

To, co miało być prowincjonalnym życiem, zamienia się w przerażającą opowieść. "Jak można dopuścić się takiej zbrodni w małej społeczności? To przestroga dla nas wszystkich", mówi jedna z mieszkanek. Cała wieś wstrząśnięta jest sytuacją, a prokuratura zaplanowała przesłuchania oraz dodatkowe dochodzenia. W najbliższych dniach będą rozważane wszelkie aspekty tego tragicznego wydarzenia, które mogło wstrząsnąć każdą rodziną.

Burmistrz Czarnych Dunajców zadeklarował pomoc dla rodziny ofiary oraz planuje zająć się żywym inwentarzem, który pozostał po Janie. Operacja ta jest niezbędna, aby zadbać o dobrostan zwierząt, które pozostały bez opieki po tej tragicznej zbrodni. Nikt z mieszkańców nie potrafi się wytłumaczyć, jak brutalne emocje mogły doprowadzić do tak tragicznych konsekwencji. Konfrontacja przywraca smutne wspomnienia wydarzeń, które przez długi czas mogły wydawać się tylko odległym cieniem.