Czeka nas dalszy spadek euro? Ekonomiści ujawniają przyszłość waluty!
2025-02-07
Autor: Jan
W piątek kurs euro pozostaje stabilny, utrzymując wartość, którą osiągnęło w czwartek, nadal znajdując się poniżej psychologicznej granicy 4,20 zł. To niepokojące oznaki, ponieważ europejska waluta osłabiła się do najniższego poziomu od 2018 roku. Czy już czas mówić o trwałym przełamaniu istotnej granicy?
Marek Rogalski, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, zauważa, że tendencja spadkowa euro sugeruje, że wkrótce może ono osiągnąć poziom 4,15 zł. "Wykres euro sprawia wrażenie, jakby starało się wbić w ziemię, coraz niżej i niżej," komentuje analityk. A to oznacza, że sytuacja może być alarmująca dla wielu przedsiębiorców oraz konsumentów.
Perspektywy dla sektora bankowego
Rogalski podkreśla, że dla sektora bankowego obecny kurs walutowy nie ma kluczowego znaczenia, ponieważ nie ma wielu kredytów walutowych Euro. W przypadku kredytów frankowych banki już dokonały odpisów. Niemniej jednak, umocnienie złotego daje większe bezpieczeństwo spłaty kredytów. Mniejsze ryzyko problemów ze spłatami rat jest na wagę złota, zwłaszcza jeśli frank byłby na wyższym poziomie.
Kurs euro może jednak mieć pośredni wpływ na sektor bankowy, zwłaszcza w branżach o wysokim poziomie zadłużenia. "Tam, gdzie banki mają dużą akcję kredytową, mogą się pojawić problemy," przewiduje Rogalski.
Kluczowe dla konsumentów i rynku walutowego
Z perspektywy konsumentów ważniejsza od samego kursu walutowego jest relacja pomiędzy wydatkami a dochodami. Analityk zwraca uwagę, że przy równoległym wzroście cen i wynagrodzeń, jeżeli procentowy udział wydatków w dochodach pozostaje stabilny, to konsumenci nie odczuwają znaczącej różnicy, niezależnie od kursu euro.
Interesujący jest również wpływ kursu dolara na rynek. Tanie euro może być korzystne dla turystów planujących wyjazdy za granicę. Niższe ceny w euro mogą ułatwić zakupy, a także zminimalizować skutki inflacji.
Kto na tym zyskuje?
Ekspert podkreśla, że każda branża traci, kiedy następuje nadmierna zmienność kursu walut. "Wahania na poziomie 5 proc. w ciągu kilku dni mogą być szkodliwe dla firm, ale wolne zmiany dają importerom i eksporterom możliwość amortyzacji," mówi Rogalski.
W kontekście przyszłości, istotne będzie, czy dobra koniunktura na rynkach akcji będzie się utrzymywać. Im dłużej obecna sytuacja będzie trwała, tym większa szansa, że konsumenci zyskają na sile złotego.
Czy Donald Trump uratuje inflację?
Jeśli sytuacja ulegnie poprawie, to hipotetyczne rozbicie OPEC przez Donalda Trumpa mogłoby pomóc w obniżeniu cen ropy, co przełożyłoby się na zmniejszenie inflacji. Rogalski tłumaczy, że silniejszy złoty zmniejsza presję inflacyjną wynikającą z importu surowców.
Ryzyka i prognozy
Analityk zwraca uwagę, że kondycja złotego będzie uzależniona od dwóch kluczowych czynników: koniunktury na rynkach światowych oraz lokalnych stóp procentowych, które mogą się zmienić w wyniku spadku inflacji. Jeśli Adam Glapiński zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych przed wakacjami, to może to mieć istotny wpływ na wartość złotego.
Rogalski zauważa, że rynki mogą zmierzać ku poziomom 4,08, 4,05 czy nawet 4,10 zł za euro, ale dokładny moment osiągnięcia tych wartości pozostaje niepewny. Takie wahania na rynku walutowym będą miały ogromny wpływ na polską gospodarkę oraz życie codzienne Polaków.
Sytuację należy bacznie obserwować, zwłaszcza że zmieniające się okoliczności, takie jak polityczne napięcia czy globalne kryzysy, mogą w każdej chwili wpłynąć na rynek walutowy.