Kraj

Czy Donald Tusk ma plan na zmiany w prawie aborcyjnym?

2024-08-28

Autor: Katarzyna

Kilka dni temu na konferencji prasowej premier Donald Tusk wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją prawną dotyczącą aborcji w Polsce. Podkreślił, że w chwili obecnej nie ma wystarczającej większości w Sejmie, aby wprowadzić zmiany, które uczyniłyby prawo aborcyjne bardziej humanitarnym i przyjaznym kobietom. Tusk mówił o tym z goryczą, wskazując na panujące w Sejmie podziały polityczne.

Szef rządu zaznaczył, że nie akceptuje niesprawiedliwych krytyk, które skierowane są pod jego adresem w kwestii braku możliwości wprowadzenia zmian. Wskazał, że potrzebna jest większa liczba głosów w Sejmie, zwłaszcza po tym, jak Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) zdecydowało się nie głosować za legalizacją aborcji, z wyjątkiem nielicznych przypadków.

Premier Tusk wyraził chęć działania na rzecz praw kobiet, mówiąc: - "Mnie nie trzeba przekonywać, by zrobił wszystko, by kobiety w Polsce miały prawo do legalnej aborcji, ale niestety mam tylko jeden głos w Sejmie." Podkreślił również, że działa w ramach swoich kompetencji premierowskich, aby zapewnić przynajmniej częściową ulgę kobietom, które są zmuszone do walki o swoje prawa w obliczu archaicznych przepisów.

W kontekście zbliżających się wyborów, Tusk zauważył, że odpowiedzialność leży w rękach wyborców. Przekonywał, że do jego ról jako premiera należy przygotowanie gruntu dla przyszłych zmian i mobilizacja polityków oraz obywateli w tej sprawie.

Podsumowując, premier Tusk zaznaczył, że z obecnym prawem aborcyjnym w Polsce jest wiele do zrobienia, a jego administracja ma obowiązek poprawić sytuację kobiet, nawet w ramach dotychczasowych przepisów. Zauważył również, że przepisy w tej sprawie, pod rządami byłych ministerstw, były nieludzkie i wymagały dużych reform.

W debacie na temat prawa aborcyjnego w Polsce, kluczowa może okazać się mobilizacja wyborców oraz debata publiczna, która skupi się na prawach kobiet jako fundamentalnym elemencie wolności obywatelskich. Jakie zmiany przyniosą następne wybory? To pytanie pozostaje otwarte.