Czy liczba wiernych obnaży prawdę o polskim Kościele? Czeka nas szokujący spadek!
2024-10-20
Autor: Andrzej
W polskich kościołach odbywa się coroczne liczenie wiernych, które w tym roku wzbudza wiele emocji i obaw. Księża nie ukrywają niezadowolenia z frekwencji. – Obawiam się, że wyniki będą dramatyczne. Zaskoczy nas skala spadku – mówi Grzegorz Kamiński, proboszcz kościoła św. Anny w Ropczycach.
Choć dane z ubiegłego roku jeszcze nie zostały ujawnione, analizy z lat 2021-2022 pokazują wyraźny spadek liczby katolików uczestniczących w mszach. W 2021 roku podczas badań na niedzielnych liturgiach odnotowano jedynie 28,3% wiernych, a w roku 2022 było to już 29,5%. Dla porównania, 10 lat temu wskaźnik wynosił aż 39,1%!
Raport Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wskazał, że w 2022 roku diecezja tarnowska cieszyła się najwyższą frekwencją – 61,5% wiernych uczestniczyło w mszach, a 25,8% przystępowało do komunii. Na dalszych miejscach uplasowały się diecezja rzeszowska (52,0%) oraz archidiecezja przemyska (49,5%). Najniższe wyniki odnotowano w diecezji szczecińsko-kamieńskiej, gdzie do kościoła chodzi zaledwie 17,5% wiernych.
– Jesteśmy dumni z tych rezultatów, pokazują one, że nasza praca ma sens. Dążymy do utrzymania tego trendu i staramy się otwarcie rozmawiać z parafianami o ich potrzebach – mówi ks. dr Adam Sroka, proboszcz parafii Błogosławionej Karoliny w Tarnowie.
Duchowni regularnie przypominają wiernym o prowadzonym liczeniu, jednak informacja ta często nie dociera do tych, którzy nie uczestniczą w nabożeństwie. – Naszym celem nie jest jednorazowa mobilizacja, lecz długofalowe efekty – dodaje.
Niestety, w niektórych parafiach w podkarpackich miastach dominuje pesymizm. W Rzeszowie co roku spada liczba zawieranych małżeństw (spadek o 64% w latach 2020-2022). – Zauważamy puste ławki w kościołach. Nawet na mszach niedzielnych parkingi są prawie puste. To bardzo smutny trend, z którym próbujemy walczyć, ale efekty są niewielkie – relacjonuje ks. Kamiński.
Zaskakujący jest fakt, że podczas weekendu, gdy prowadzone było liczenie, wierni przyszli licznie, prawdopodobnie przez sprzyjającą pogodę. Pojawiły się także dzieci komunijne, jednak to wciąż zaledwie połowa tego, co było w poprzednich latach. – Staramy się zrobić wszystko, aby odwrócić ten niekorzystny trend – podkreśla.
W podsumowaniu raportu socjolog dr hab. Krzysztof Koseła z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa, że spadek liczby wiernych jest efektem pandemii, podczas której Polacy skusili się na wygodę telewizji, a teraz mają problem z powrotem do tradycyjnych praktyk religijnych. W 2023 roku nie występują już żadne ograniczenia, więc wyniki najbliższych badań staną się kluczowe. Poznamy je w grudniu i przekonamy się, czy pandemia miała rzeczywisty wpływ na uczestnictwo w mszach. Czy to początek końca polskiego Kościoła, czy może jedynie epizod w trudnym czasie? Czas pokaże!