Czy w Serbii nadchodzi "kolorowa rewolucja"? Moskwa broni Vucicia i ostrzega Zachód!
2025-06-30
Autor: Tomasz
W Serbii narasta napięcie! Od ponad siedmiu miesięcy trwają protesty, które w ostatni weekend przybrały na sile. W sobotę setki tysięcy ludzi zalały ulice Belgradu, domagając się przedterminowych wyborów oraz dymisji prezydenta Aleksandara Vucicia.
Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, ostrzegł przed możliwością zastosowania znanych taktyk mających na celu przeprowadzenie "kolorowej rewolucji" w Serbii. Te słowa wywołały niepokój, gdyż odnosiły się do sytuacji w krajach, gdzie protesty doprowadziły do obalenia rządów.
Rosyjski minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow, oskarżył Zachód o wykorzystywanie niepokojów społecznych w swoich interesach, wzywając go do powstrzymania się od ingerencji w wewnętrzne sprawy Serbii. Ławrow zapewnił, że Moskwa monitoruje sytuację i wspiera apele Vucicia o zachowanie pokoju.
Na ulicach Belgradu doszło do starć między protestującymi a policją. Organizatorzy protestów twierdzą, że wzięło w nich udział aż 140 tysięcy osób, podczas gdy policja mówi o około 36 tysiącach. Starcia z siłami porządkowymi zakończyły się użyciem gazu łzawiącego oraz pałek, a ranne zostały dziesiątki policjantów.
Protesty mają swoje korzenie w tragicznym wypadku na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie, gdzie zawalił się dach, co zostało przypisane powszechnej korupcji. Społeczne niezadowolenie doprowadziło do dymisji premiera oraz rekonstrukcji rządu.
Prezydent Vucić przypisuje zagranicznym podmiotom odpowiedzialność za podsycanie protestów, a Rosja potwierdza te oskarżenia. W tym skomplikowanym kontekście, Serbii towarzyszy energia polityczna, a Moskwa jawi się jako bliski sojusznik, szczególnie w kwestiach energetycznych.