Rozrywka

Dagmara Kaźmierska podaje szokujące wyjaśnienia! Czy naprawdę nie była winna skazanym czynom?

2025-02-03

Autor: Anna

Dwa lata temu światło dzienne ujrzała autobiografia Dagmary Kaźmierskiej, w której szczerym głosem opisała swoje przeżycia z czasów więzienia. Skąd ta kontrowersyjna postać znalazła się za kratkami? Od dłuższego czasu krążyły informacje, że była zaangażowana w półświatek i ostatecznie została skazana prawomocnym wyrokiem za sutenerstwo oraz stręczycielstwo. W akcie oskarżenia mowa była aż o 17 przestępstwach.

W kwietniu ubiegłego roku sprawa nabrała nowego rozpędu, gdy do mediów wypłynęły szokujące szczegóły dotyczące traktowania kobiet, które pracowały dla Kaźmierskiej. Ta sytuacja wywołała ogromne kontrowersje, a Dagmara szybko stała się niepożądaną postacią w mediach. Zarówno Telewizja Polsat, jak i TTV zdecydowały się odciąć od niej wszelkie powiązania. Co jednak wydarzyło się później? Jakie nowe informacje przynośi Dagmara Kaźmierska?

Dagmara Kaźmierska: "Cała prawda o mnie!"

Ostatnio celebrytka postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami, zakładając kanał na YouTube, gdzie zamieściła film, w którym stara się wyjaśnić swoją sytuację oraz przyszłość. Co zaskakujące, zdecydowanie zaprzeczyła wszystkim zarzutom, w tym tym, za które została skazana. Jak argumentowała swoje stanowisko?

"Zostałam pomówiona przez kobietę, która pracowała dla mnie. Rzeczywiście sąd mnie skazał, więc według prawa jestem winna. Ale musicie wiedzieć, że sąd to tylko ludzie i nie zawsze podejmują sprawiedliwe decyzje. Warto zaznaczyć, że wiele osób zostało skazanych za coś, czego nie popełnili. Ja nie chcę udawać świętoszki, bo tak, prowadziłam klub, a prowadzenie takiej działalności może być przestępstwem" - mówiła Kaźmierska.

Dodała również, że „to nie byłoby dla mnie dobrym interesem, żebym musiała się angażować w takie rzeczy”. Co więcej, podkreśliła, że nie jest osobą, która źle traktowałaby swoje pracownice. Twierdzi, że żadna z kobiet, które tam pracowały, nie potwierdziła, że takie sytuacje miały miejsce. "Zostałam skazana na podstawie zeznań jednej osoby" - dodała.

Dagmara, z pasją do opowiadania swojej historii, sugerowała również, że mogła paść ofiarą dawnych waśni dotyczących jej byłego męża. Zwróciła uwagę, że świadek, który zeznawał przeciwko niej, miała trudności z przypomnieniem sobie szczegółów dotyczących zdarzeń, które miały miejsce. Przyznała również, że odnosi wrażenie, iż osoba, która rzeczywiście miała źle traktować jej pracownice, nigdy nie została pociągnięta do odpowiedzialności prawnej.

Na koniec, Kaźmierska ujawnia, że jej syn również ma trudności z zaakceptowaniem jej długotrwałej nieobecności i powiązanych z tym emocjonalnych problemów. Jak potoczy się dalej jej historia? Jakie wyzwania stają przed Dagmarą oraz jak na jej działania i słowa reagują społeczeństwo i media? To pytania, które mogą wkrótce zyskać nowe odpowiedzi.