Dlaczego kuracjusze rezygnują z sanatoriów? Zaskakujące przyczyny!
2025-04-25
Autor: Agnieszka
Kuracjusze uciekają od sanatoriów!
Rezygnacje z pobytów w sanatoriach stają się coraz powszechniejsze, zwłaszcza w zimowych miesiącach. Jak podaje "Super Express", problem ten dotyczy wielu regionów w Polsce. Jeszcze niedawno wyjazd do sanatorium był luksusem, na który czekano latami, dziś czas oczekiwania wynosi około 9-10 miesięcy.
Co stoi za decyzjami kuracjuszy?
Zimowe miesiące przynoszą wysyp rezygnacji. Wielu kuracjuszy nie chce opuszczać ciepła domowego ogniska w mroźne dni, a obawy o pozostawione zwierzęta również nie są bez znaczenia. Inni argumentują, że posiadanie pieca do ogrzewania czy opiekowanie się bliskimi skutecznie ich powstrzymuje.
Niektórzy seniorzy narzekają na zbyt krótkie dni i mrozy, które tylko potęgują ich obawy. Jak twierdzi Anna Leder, jeden z kuracjuszy nawet zrezygnował z zaplanowanego leczenia, ponieważ w sanatorium, gdzie miał się leczyć, brakowało bezpłatnego Wi-Fi!
Koszt sanatoryjnego wypoczynku
Zaskakujące są także koszty pobytu w sanatoriach. Od października do końca kwietnia obowiązują obniżone stawki. Na przykład, za pokój jednoosobowy z pełnym węzłem higieniczno-sanitarnym płaci się 32,6 zł za dobę, co przy 21 dniach pobytu daje 684,6 zł, zamiast 858,9 zł.
Należy jednak pamiętać, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie pokrywa wszystkich kosztów związanych z sanatoriami, takich jak dojazd czy część wydatków na wyżywienie.
Czy warunki znów przypominają PRL?
Wielu kuracjuszy skarży się też na warunki panujące w sanatoriach, które przypominają czasy PRL-u. Tłok w pokojach wieloosobowych oraz brak intymności to tylko niektóre z ich zastrzeżeń. Kończąc wątek, podkreślają, że codzienna dieta, oparta głównie na grochu i fasoli, to kolejne źródło frustracji.
Rezygnacje a system NFZ
Na koniec warto zauważyć, że niektórzy kuracjusze zgłaszają problem w organizacji NFZ, który zdaje się utrudniać wspólne wyjazdy parom. Liczne przesiadki i dalekie odległości są często nie do zniesienia dla osób z ograniczeniami ruchowymi. To wszystko sprawia, że rezygnacje z sanatoriów mogą nie być tylko przejawem osobistych preferencji, ale odzwierciedleniem systemowych niedogodności.