Dolnośląska porażka: Legia znowu bez punktów!
2025-10-22
Autor: Andrzej
Ostatnie występy piłkarzy Legii Warszawa wzbudzają coraz większe zaniepokojenie. Pod wodzą trenera Edwarda Iordănescu zespół utknął w dziwnym marazmie, z którego nie potrafił się wydostać. Po serii rozczarowań wszyscy kibice z nadzieją oczekiwali na mecz z Zagłębiem Lubin, licząc na przełamanie.
Mimo że Warszawiacy przyjechali na mecz w świetnym psychologicznym stanie po pięciu kolejnych wyjazdowych zwycięstwach, boiskowe realia okazały się brutalne. Liczby mówiły za Legią, ale na boisku to zawodnicy decydują o wyniku.
Na stadionie Miedziowych stawiło się 660 kibiców z Warszawy, którzy przybyli z zapałem, jednak dotarli na miejsce tuż przed pierwszym gwizdkiem. Z braku czasu doping rozpoczęli dopiero w dwunastej minucie spotkania, ale Kamil, lider ich śpiewów, starał się zmotywować wszystkich przez cały mecz.
Rozpoczęli doping od głośnego „Jesteśmy zawsze tam...”, a później wykonali hymn klubu. W miarę upływu czasu ich energia malała, a piłkarze w odpowiedzi na wsparcie oddawali wyjątkowo słabe występy na boisku.
Przeciwnicy, dobrze zorganizowani, wykorzystali swoją szansę – pierwszą bramkę zdobyli po niegroźnej, ale skutecznej akcji. Marcel Reguła podniósł się po strzelonym golu, by usłyszeć od kibiców, że zasłużył na nowe imię.
Mimo niekorzystnego wyniku kibice nie przestawali dopingować drużyny, krzycząc „Jazda z kur****!” oraz „Nie poddawaj się!”. W miarę trwania meczu frustracja rosła, gdyż Legia wciąż nie prezentowała poziomu godnego ich tradycji.
Niestety, sprawy przybrały zły obrót, gdy Kamil Piątkowski, próbując bronić, zatrzymał piłkę ręką w polu karnym. Sędzia, po konsultacji VAR, ukarał go czerwoną kartką, a rywale wykorzystali rzut karny, powiększając prowadzenie do 2-0.
W przerwie na twarzach kibiców malował się gniew. Jak to możliwe, że zespół po tak dużych transferach ma tak słaby wynik? Nastroje wśród fanów nie były optymistyczne, a trener, który miał przywrócić drużynie blask, zdawał się być zagubiony.
Gdy drużyna wróciła na boisko, kibice znów mieli nadzieję, że może w drugiej połowie będzie lepiej. I rzeczywiście, Legia zdobyła kontaktową bramkę po strzale obrońcy gospodarzy do własnej bramki. To dało chwilowe nadzieje na odmianę.
Niestety, Zagłębie znów przejęło kontrolę nad sytuacją i strzeliło kolejną bramkę, ostatecznie kończąc mecz wynikiem 3-1 na swoją korzyść. Z frustracją zachęcali swoich zawodników, pakując wyrazy rozczarowania w postaci skandowania.
Kiedy sędzia zakończył mecz, piłkarze Legii nie mieli ochoty stawić się przed kibicami, jednak zostali zmuszeni do wysłuchania słów krytyki i niezadowolenia ze swojej gry.
Podsumowując, obecny stan Legii przypomina trudne chwile z sezonu, kiedy drużyna broniła się przed spadkiem. Zbliżające się mecze z silnymi przeciwnikami, takimi jak Szachtar Donieck, nie napawają żadnym optymizmem. Kibice muszą wciąż wspierać swoje drużyny w nadziei na lepsze czasy.
Pamiętajmy również o innych sekcjach klubu, w tym naszych koszykarzach, którzy w najbliższy weekend stoczą ważny mecz.