Donald Trump grozi Rosjanom tomahawkami. Przełom czy polityczna rozgrywka? Eksperci mają swoje zdanie!
2025-10-08
Autor: Anna
Wielka debata o Tomahawkach
Dyskusja wokół ewentualnego wysłania przez Stany Zjednoczone rakiet manewrujących dalekiego zasięgu Tomahawk na Ukrainę zyskała na intensywności. Pomysł ten budzi zarówno entuzjazm, jak i liczny sceptycyzm wśród byłych amerykańskich urzędników.
Przełomowe zmiany w amerykańskiej polityce
Paula Dobriansky, była podsekretarz stanu USA, uznała ten krok za potencjalny "przełom". Zauważyła, że ta zmiana, w kontekście niedawnych stwierdzeń Donalda Trumpa o planach odzyskania przez Ukrainę "całego terytorium", może świadczyć o istotnej ewolucji w amerykańskiej myśli strategii.
Sceptycyzm wobec Tomahawków
Emerytowany generał Douglas Lute, były ambasador przy NATO, podjął zgoła odmienny pogląd. Uważa, że Tomahawk nie jest "srebrną kulą", a ich wartość jest głównie "polityczna", a nie militarna. W jego opinii, Ukraina już produkuje własne rakiety, które często są bardziej efektywne i tańsze.
Klucz do sukcesu: inwestycje w przemysł obronny Ukrainy
Eksperci amerykańscy zgodnie uważają, że najlepszym sposobem pomocy Ukrainie jest wsparcie jej krajowego przemysłu obronnego, który obecnie działa poniżej 50% wydajności. Generał Lute podkreśla, że pełne finansowanie tego sektora to klucz do zmiany sytuacji na froncie.
Inwestycja w bezpieczeństwo Europy
Kim Kagan, założycielka Instytutu Studiów nad Wojną, zgadza się w tej kwestii, nazywając inwestycje w ukraiński przemysł obronny "doskonałą inwestycją". Dobriansky dodaje, że tak przeznaczone fundusze mogą równać się zwycięstwu Ukrainy i stać się gwarancją jej przyszłego bezpieczeństwa.
Czego brakuje zachodnim partnerom?
Arseni Jaceńuk, były premier Ukrainy, zauważa, że wstrzymywanie dostaw nowoczesnych technologii, które umożliwiłyby Ukrainie produkcję własnych rakiet dalekiego zasięgu, budzi poważne wątpliwości i podważa rosyjskie twierdzenia o skali amerykańskiej interwencji.
Kto ma przewagę w konflikcie?
Kim Kagan krytycznie ocenia powszechną narrację w USA o "impasie" na froncie. Twierdzi, że to wojna pozycyjna, gdzie Rosja zyskuje niewielkie postępy dzięki operacjom wspieranym przez drony, ale sytuacja na pewno nie jest zablokowana.