Świat

Donald Trump ujawnia: "Wielu wie, kto stoi za atakiem na Nord Stream!"

2025-05-06

Autor: Andrzej

Kontrowersje wokół Nord Stream

W obliczu napięć związanych z wojną w Ukrainie temat zniszczenia gazociągów Nord Stream zyskał nowy wymiar. Niemieccy śledczy wskazują na możliwość, że za sabotaż odpowiadają Ukraińcy działający na zlecenie ówczesnego dowódcy armii, generała Wałużnego. Dochodzenia w Danii i Szwecji zostały już umorzone, a Niemcy kontynuują swoją część śledztwa.

Donald Trump stawia sprawę jasno

W poniedziałek Donald Trump, były prezydent USA, nie ukrywał swojego przekonania, że wiele osób zna prawdę o tym, kto stoi za zniszczeniami. W rozmowie z prorosyjskim portalem ZeroHedge oznajmił, że informacje na ten temat mógłby zdobyć bez potrzeby kosztownych dochodzeń.

Trump przypomniał, że to właśnie on pierwszym wprowadził sankcje przeciwko Nord Stream podczas swojego urzędowania w latach 2017-2021, co miało decydujące znaczenie dla przyszłości gazociągów.

Co dalej z Nord Stream 1 i 2?

Gazociągi Nord Stream 1 i 2 łączą Rosję z Niemcami, jednak obecnie są nieczynne. Nord Stream 2 nigdy nie został uruchomiony z powodu braku certyfikacji infrastruktury po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Jak informuje Politico, w Białym Domu trwają dyskusje na temat zniesienia sankcji względem Nord Stream 2, choć sekretarz stanu Marco Rubio określił te doniesienia jako "jednoznacznie fałszywe".

Zgoda na pokojowe rozmowy?

W kontekście wojny Trump zauważył, że spadające ceny ropy naftowej, które osiągnęły 55 dolarów za baryłkę, stawiają USA w korzystnej pozycji do zakończenia konfliktu. "Rosja chce się ułożyć, Ukraina chce się ułożyć, a gdybym nie był prezydentem, nikt by się nie dogadywał" - argumentował Trump.

Były prezydent odniósł się także do rosyjskiej propozycji trzydniowego zawieszenia broni, uznając to za znaczący krok, nawet jeśli okres ten nie jest długi. Propozycja miała związek z obchodami rocznicy zakończenia II wojny światowej.

Co nas czeka dalej?

Sytuacja wokół Nord Stream oraz gazu z Rosji pozostaje napięta. Wicekanclerz Robert Habeck stanowczo odrzucił możliwość wznowienia importu rosyjskiego gazu, ostrzegając, że powrót do zależności od Kremla to "zupełnie niewłaściwy kierunek". Lekcje z 2022 roku wciąż są aktualne, a Europa nie chce ponownie stać się zakładnikiem Rosji.