Kraj

Dzieciofobia w Polsce: Czy to koniec naszej przyszłości?

2025-06-01

Autor: Katarzyna

Dzieci czy "mali terroryści"?

Coraz częściej słyszymy stwierdzenie, że dzieci to "mali terroryści". Choć niektórzy traktują to z przymrużeniem oka, to w rzeczywistości ukazuje ono niepokojący trend – niechęć dorosłych do dzieci. Pedagożka Magdalena Boćko-Mysiorska podkreśla, że to określenie, mimo że prowokacyjne, mówi więcej o dorosłych niż o najmłodszych.

Ktoś się wierzył, że dzieci są "niewidzialne"?

W przeszłości dzieci często były postrzegane jako "niewidzialne", nie miały głosu w społeczeństwie. Teraz, kiedy mówimy o ich prawie do ekspresji, natrafiamy na trudności emocjonalne – czy problem tkwi w dzieciach, czy raczej w naszym braku cierpliwości i empatii?

Niechęć do dzieci a demografia

Niepokoi rosnąca niechęć do dzieci, zwłaszcza w kontekście alarmujących danych demograficznych. Polska wyludnia się, a im mniej dzieci będzie się rodzić, tym szybciej ten proces przyspieszy. Efektem może być nie tylko demograficzny kryzys, ale i bardziej ponure społeczne realia – społeczeństwo, które nie potrafi znieść obecności dzieci, stanie się smutne i zamknięte.

Przed rodzicami nowe wyzwania

Rodzice, którzy decydują się na dzieci, każdego dnia napotykają nie tylko trudności wychowawcze, ale i ocenę ze strony społeczeństwa. Każde głośne zachowanie ich pociech może spotkać się z krytyką przechodniów, co dodatkowo potęguje stres w sytuacjach kryzysowych.

Empatia czy krytyka?

Marta, mama trzyletniej Zuzi, opowiada o wzrokach pełnych pogardy, które jej towarzyszą, kiedy jej dziecko jest zmęczone. Aneta, matka pięcioletniego Julka, również doświadcza nieprzyjemnych uwag, gdy jej syn w reakcji na stres reaguje płaczem. To smutny obraz polskiego społeczeństwa – braku empatii i zrozumienia dla wyzwań rodzicielstwa.

Dzieciofobia – realne zagrożenie?

Dzieciofobia, jak zauważa Boćko-Mysiorska, to rzeczywiste zjawisko. Obecność dzieci w miejscach publicznych jest często traktowana jako problem. Dzieci nie są "ciche i posłuszne", a ich ekspresyjność powinna być akceptowana przez dorosłych.

Czy możemy to zmienić?

Potrzebujemy społecznej zmiany – normalizacji dziecięcej obecności w przestrzeni publicznej. Wspólna tolerancja i wyrozumiałość są kluczem do budowania lepszego, bardziej otwartego społeczeństwa.

Co nam mówią dzieci?

Może to właśnie dzieci pokazują nam, co w nas samych zostało stłumione? Jak mawiał Janusz Korczak – grzeczne dzieci są wygodne, ale czy naprawę chcemy, aby przyszłe pokolenia wyrastały na ludzi, którzy nie potrafią poradzić sobie w życiu?