Europa wita chińskie firmy z otwartymi ramionami, ale co z tego ma sama Europa?
2025-02-18
Autor: Piotr
Według raportu przygotowanego przez francuską firmę konsultingową Carbon4 na zlecenie organizacji T&E, chińskie inwestycje w Europie, zwłaszcza w sektorze elektromobilności, mogą nie przynosić oczekiwanych korzyści lokalnym gospodarkom. Analiza dotyczyła czterech kluczowych fabryk: LG Energy Solution w Polsce oraz CATL na Węgrzech, a także partnerstw chińskich firm Gotion i CATL z europejskimi gigantami: Volkswagenem i Stellantisem.
Raport wskazuje, że inwestycje te otrzymały znaczne wsparcie publiczne. Gigafabryka LG pod Wrocławiem, od momentu rozpoczęcia działalności w 2017 roku, zainkasowała aż 95 milionów euro z funduszy pomocowych oraz dodatkowe 250 milionów od Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W międzyczasie, węgierski CATL otrzymał rekordowe 800 milionów euro pomocy publicznej, która wspierała także rozwój infrastruktury wartej 1,8 miliarda euro.
Jednak zdaniem autorów raportu, mimo ogromnych nakładów finansowych, nie doszło do istotnego transferu technologii z Chin do Europy. CATL zawarło umowę z Uniwersytetem w Debreczynie, jednak, jak dotąd, nie ogłoszono żadnych planów stworzenia lokalnego centrum badawczego.
W Polsce sytuacja wydaje się jednak nieco lepsza. LG Energy Solution pozostaje jednym z największych pracodawców w regionie i inwestuje w lokalne transfery technologii, w tym w Centrum Badawcze Elektromobilności oraz programy stażowe. Mimo to, raport podkreśla poważne problemy ekologiczne związane z działalnością zakładu - zainstalowany system odzysku NMP nie spełnia norm unijnych dla emisji toksycznych związków chemicznych.
W przypadku współpracy z Volkswagenem w Niemczech, gdzie 26 proc. akcji należy do niemieckiego giganta, raport sugeruje, że inwestycja ma na celu głównie zabezpieczenie dostaw baterii, a udział chińskiego partnera ogranicza się do finansowania. Co więcej, Stellantis zdaje się być jedynie biernym partnerem finansowym, nie przekazującym swojego know-how.
Według analityków, kluczowym problemem dla Unii Europejskiej jest brak kompleksowych regulacji dotyczących transferu technologii, co w przeciwieństwie do USA i Chin, gdzie takie przepisy mocno regulują branżę. W rezultacie, chińsko-europejskie partnerstwa w zakresie produkcji baterii nie przynoszą wymiany wiedzy ani lokalnych korzyści. Taka sytuacja sprzyja wyścigowi na dno w kwestiach ochrony środowiska i odpowiedzialności społecznej.
Zatem, czy Europa rzeczywiście korzysta na chińskich inwestycjach? Biorąc pod uwagę raport, odpowiedź brzmi - niekoniecznie!