Świat

Gen. Mirosław Różański: Putin nie pragnie pokoju, tylko czasu na odbudowę siły

2025-02-15

Autor: Tomasz

Rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Rosją w sprawie pokoju na Ukrainie budzą wiele kontrowersji. Zdecydowanie wszyscy pragniemy zakończenia tego konfliktu, ale pytanie, jak to zakończenie ma wyglądać, pozostaje otwarte. W pełni zgadzam się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, że suwerenność Ukrainy musi pozostać nienauszona, a także konieczne są konkretne gwarancje bezpieczeństwa. Powinniśmy pamiętać, że wcześniejsze porozumienia, takie jak te bukaresztańskie, które miały zapewnić bezpieczeństwo Ukrainie w zamian za rezygnację z broni jądrowej, okazały się w praktyce bezwartościowe.

Niepokojące jest, kiedy z ust przedstawicieli amerykańskich słyszymy, że Ukraina powinna „spłacić” swoje zobowiązania wobec Stanów Zjednoczonych. Rośnie niepewność co do terytorialnej integralności Ukrainy, a sama przyszłość tego kraju w NATO wydaje się być zagrożona. Odpowiedź Donalda Trumpa na pytanie o uczestnictwo Ukrainy w rozmowach pokojowych jest alarmująca - określenie „ciekawe pytanie” nie przekłada się na zdecydowane działania.

Nie możemy w tym kontekście czuć się komfortowo, zwłaszcza my, Polacy. Należy być świadomym, że jeśli Putin zostanie uznany za zwycięzcę konfliktu, to będzie to sygnał, że nie zamierza przestać realizować swoich imperialnych aspiracji. Wobec odbudowy armii w ciągu najbliższej dekady, jego ambitne plany mogą do skutku doprowadzić.

Ponadto niepokoi mnie, gdy Trump stwierdza, że ufa Putinowi i sądzi, że pragnie on pokoju. To przecież człowiek, który osobiście wydawał rozkazy związane z brutalnymi zbrodniami wojennymi w Buczy. Możliwe, że Putin usiłowałby zakończyć wojnę wojskowo, by zyskać strategiczną przewagę, ale pokojowe intencje są najmniej wiarygodne.

Jak zapewniają ukraińskie służby wywiadowcze, już w przyszłym roku Rosja może zbudować nowe zgrupowanie wojskowe na Białorusi. Takie ruchy podnoszą ryzyko kolejnego konfliktu. Nie można wykluczyć cyberataków oraz działań sabotażowych przeciwko infrastrukturze krytycznej, co stanowi istotne zagrożenie także dla Polski.

W obliczu niepewności i chaotycznej sytuacji międzynarodowej, potrzebujemy wyraźnego wzmocnienia naszego systemu obrony. W opublikowanej niedawno debacie mówiono o konieczności zatwierdzenia Programu Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025-2039, który wyznaczyłby kierunki rozwoju armii. Bez takiego planu, sytuacja ma niewielkie szanse na poprawę.

Wtem, dowiadujemy się, że nawet 8 tysięcy amerykańskich żołnierzy obecnych w Polsce to nie pełna dywizja, co pokazuje, że nasza armia musi być gotowa na wszelkie scenariusze. W międzynarodowym kontekście musimy szukać sojuszników i budować koalicje, by wzmocnić naszą pozycję. Zdecydowanie, nie możemy dopuścić do powrotu do modelu z przeszłości, gdzie działania opierałyby się na improwizacji i bezplanowym zakupie sprzętu wojskowego.

Z kolei Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla, że pokój wymaga siły. Wspólnie jako naród musimy działać na rzecz wzmocnienia naszej pozycji w aspekcie zarówno wojskowym, jak i dyplomatycznym. Nasza przyszłość jest związana z rozwojem UE, a bezpieczeństwo Ukrainy nie może być odkładane na później. Ostatecznie, musimy stawiać czoła wyzwaniom i nie ufać wirtualnym wizjom pokoju, które mogą okazać się niczym więcej niż iluzją.

W końcu, konsekwentnie musimy modernizować nasze Siły Zbrojne, aby nigdy nie znalazły się w sytuacji zależności od kaprysu obcych mocarstw.