Kraj

Gliwice: Kontrowersyjny kciuk za 300 tysięcy złotych dzieli mieszkańców

2025-07-06

Autor: Tomasz

Festiwal Biennale w Gliwicach rusza z impetem!

W piątek, 27 czerwca, Gliwice zainaugurowały festiwal Biennale: Sztuka w Mieście, Miasto w Sztuce. Impreza, inspirowana renomowanymi Biennale w Wenecji, São Paulo i Berlinie, ma na celu wprowadzenie nowej jakości do polskiego życia artystycznego.

"Zapraszamy sztukę do przestrzeni publicznych, parków i na ulice - to miejsca, gdzie codziennie bierzemy udział w kulturze" - powiedziała prezydent miasta, Katarzyna Kuczyńska-Budka. "Gliwiczanie płacą podatki i mają prawo oczekiwać od nas odpowiedniej oferty w zakresie kultury, edukacji czy sportu".

Kciuk za 300 tysięcy złotych – mocny symbol nowej Gliwic!

Ceremonia otwarcia festiwalu została uświetniona odsłonięciem kontrowersyjnej rzeźby - monumentalnego totemu autorstwa zmarłego Jana Śliwki, który stanął na Skwerze Europejskim, jednej z centralnych ulic Gliwic.

Rzeźba, przypominająca uniesiony kciuk, została stworzona już w latach 90. i - jak podkreślają organizatorzy - "wyprzedziła swoją epokę". Mimo że Śliwka był związany z Gliwicami, nigdy wcześniej nie zaprezentował swoich dzieł w rodzinnym mieście.

Symbol nowej tożsamości Gliwic?

"To nie tylko dzieło sztuki. To symbol nowej tożsamości Gliwic, miasta, które pamięta, szanuje i daje głos swoim artystom. Niech ten uniesiony kciuk będzie naszym znakiem poparcia dla sztuki" - podkreśliła prezydent podczas odsłonięcia monumentu.

Reakcje mieszkańców: zachwyt czy niezadowolenie?

Warto zaznaczyć, że całkowity koszt instalacji wyniósł 300 tysięcy złotych, z czego 90 tysięcy pokryły władze Gliwic. Rzeźba ma pozostać na skwerze przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy, a o jej dalszym losie zdecydują władze.

Jednak nie wszyscy mieszkańcy są zachwyceni nową rzeźbą. Krytyka spadła na prezydent, która w obliczu braku zieleni, miejsc do wypoczynku czy remontów, według niektórych, zbyt beztrosko wydaje publiczne pieniądze na "sprawy drugorzędne".

"A remonty niech czekają... kto bogatemu zabroni?" - komentują niektórzy. Inni podkreślają, że rzeźba jest jedynie kolejnym dowodem braku gospodarności w mieście.