Sport

Głośne rozstanie po awanturze. Jan Konikiewicz na celowniku hejterów. "Nigdy nie czułem się tak niedoceniany"

2024-10-30

Autor: Michał

Ostatnie wydarzenia w polskim żużlu wywołały ogromne kontrowersje. Przypomnijmy, że żaden polski zawodnik nie otrzymał stałej dzikiej karty na sezon 2025 w Żużlowym Grand Prix, co środowisko sportowe skrytykowało. W miejsce Polaków, dzikie karty przyznano Mikkelowi Michelsenowi, Kai Huckenbeckowi, Janowi Kvechowi i Jasonowi Doyle'owi. Nominacje dla Niemca i Czecha zbulwersowały wielu, zarówno fanów, jak i samych zawodników, którzy czuli się pominięci mimo swoich osiągnięć.

W odpowiedzi na te decyzje relacje między Polskim Związkiem Motorowym a organizatorami Grand Prix stały się niezwykle napięte. Michał Sikora, szef PZM, zapowiedział kroki, które mogłyby zaważyć na przyszłości polskiego żużla, a wśród możliwości znalazło się nawet wycofanie się z organizacji Grand Prix w Warszawie i innych miastach.

Cała sytuacja miała swoje konsekwencje, w tym odejście Jana Konikiewicza z Warner Bros Discovery Sports, który od 2021 roku pełnił funkcję dyrektora sportowego Grand Prix. Nie ukrywał on swojego rozczarowania brakiem wsparcia dla polskich zawodników i ogólną krytyką tej decyzji.

W rozmowie z WP SportoweFakty powiedział, że czuł się nieodpowiednio traktowany i że obarcza go fala hejtu po ogłoszeniu dzikich kart. "Nigdy nie dostałem tyle bądła jak teraz. Moja skrzynka mailowa i telefon po prostu eksplodowały", wyznał Konikiewicz. Jego odejście zostało odczute jako duża utrata dla polskiego żużla, gdzie doświadczenie Konikiewicza było nieocenione.

Podczas wywiadu podkreślił, że jego zdanie co do przyszłości żużla różni się od wizji organizatorów. "Miałem swoje propozycje, ale zostały one odrzucone. Myślę, że w mistrzostwach świata powinni startować najlepsi zawodnicy", dodał.

W mocy tego zamieszania pojawia się również pytanie o dalekosiężne skutki decyzji organizatorów. Jakie to będzie miało konsekwencje dla rozwoju żużla w Polsce? Czy powstaną nowe, konkurencyjne ligi? Pozostaje nam jedynie obserwować, jak sytuacja się rozwinie, ale jedno jest pewne – polski żużel wkrótce może zmienić swój kierunek.