Finanse

"Hieny cmentarne" na cmentarzach: Rozmowa z sprzedawcami zniczy

2024-10-23

Autor: Andrzej

Zbliża się 1 listopada, a przed cmentarzami w całej Polsce robi się prawdziwy tłok. Osoby sprzedające znicze oraz kwiaty są w szczytowym okresie swojej działalności. Marek, który od siedmiu lat prowadzi stoisko przed jednym z warszawskich cmentarzy, opowiada: — Klienci narzekają na drożyznę, ale zawsze mają coś do powiedzenia. Mówią o nas "hieny cmentarne", ale ostatecznie przychodzą i kupują, bo nie ma lepszego miejsca na wybór zniczy.

Ponad tydzień przed Wszystkimi Świętymi, stoiska pełne są zniczy w różnych kształtach, kolorach i cenach. Najtańsze można dostać już za kilka złotych, podczas gdy najdroższe bukiety potrafią kosztować nawet kilkaset złotych. Klienci chętnie decydują się na zakupy, chociaż niektórzy uważają, że w hipermarketach dałoby się kupić taniej. Pani Barbara, 73-letnia stała klientka, twierdzi: — W sklepie to nie to samo. Liczy się atmosfera i pamięć o bliskich.

Wielu sprzedawców zwraca uwagę, że ceny w końcu października nie zmieniają się drastycznie w porównaniu do poprzednich lat. Marek z przekonaniem powtarza: — Ceny są takie same jak rok temu. To oczywiste, że w listopadzie wszystko drożeje, ale musimy porównywać ceny rok do roku. Z miesiąca na miesiąc różnice są zauważalne.

Obserwując chaos na cmentarzach, nie można nie zauważyć, że to właśnie w okresie Wszystkich Świętych ludzie chcą oddać hołd swoim bliskim w sposób szczególny. Niektórzy wybierają sztuczne kwiaty, które można zdobyć z wyprzedzeniem, by uniknąć wyższych cen przy samych cmentarzach. Ania, która przejęła biznes po zmarłym dziadku, podkreśla, że to dla niej pierwsze święta na tym stanowisku: — Klienci często pytają o piękne stroiki, ale wiele osób woli tańsze, sztuczne opcje. Chcą po prostu zapalić świeczkę na grobie.

Zdecydowana większość sprzedawców zniczy podkreśla, że ich praca wiąże się nie tylko z obrotem pieniędzy, ale także z emocjami i wspomnieniami. Na Powązkach, największym warszawskim cmentarzu, atmosfera zbliżających się świąt jest wyczuwalna, a wszyscy sprzedawcy wydają się jednocześnie zmęczeni i pełni energii.

Mimo że mogą spotkać się ze stereotypami, każdy z właścicieli stoisk podkreśla, że ich praca ma głębszy sens. To nie tylko sprzedaż zniczy, to przypomnienie o tych, którzy odeszli. W obliczu zmieniających się cen i oczekiwań klientów, każdy dzień pracy przynosi nowe wyzwania, ale także satysfakcję z możliwości upamiętnienia bliskich.