Rozrywka

Internautka o aferze Goździalskiej z warszawską knajpą: "Kim jest ta pani? Trochę POKORY". Monika ruszyła z odpowiedzią

2024-08-08

Autor: Andrzej

Od paru dni wokół Moniki Goździalskiej znów jest zamieszanie. Wszystko za sprawą kolejnej afery z jej udziałem. Tym razem "żona Warszawy" weszła na ścieżkę wojenną z jedną z stołecznych restauracji. Jak wyznała, została wyproszona z lokalu, ponieważ chciała zamówić jedynie kawę i ciastko, a nie obiad.

– Przychodzi pani manager i mówi, że jak nie zjemy obiadu, to nie usiądziemy. Nie polecam traktowania ludzi jak psów. Nie tędy droga. Nie wszystkich stać na obiad w Warszawie. Trzeba ludzi traktować z szacunkiem. Dlaczego jest taka dyskryminacja? Ja wam tego nie popuszczę. To jest wstyd, żeby restauratorzy postępowali w ten sposób – mówiła rozemocjonowana w udostępnionym na TikToku nagraniu.

Sprawa odbiła się w mediach szerokim echem. Głos zabrał będący w Polsce niekwestionowanym autorytetem kulinarnym Robert Makłowicz. Jeśli chodzi natomiast o wspomnianą restaurację, to na jej Instagramowym profilu pojawił się wymowny post, w którym knajpka zaprasza gości na swój "deser influencera".

– Zapraszamy, wszystkich i każdego z osobna na wyjątkowy deser influencera. Tylko u nas, ale zawsze, każdy gość jest VIP-em, każdy jest mile widziany, każde zamówienie jest ważne i wyjątkowe. Nasze drzwi zawsze stoją otwarte szeroko, a uśmiechnięta obsługa z radością przyjmuje każdego na ucztę dla podniebienia – czytamy.

Na ten wpis zareagowała na swoim Instastories sama Monika Goździalska. Jak się okazuje, celebrytka nie odpuszcza. Monika Goździalska również postanowiła zostawić komentarz pod publikacją restauracji i wdała się w dyskusję z internautami.

– A kim jest ta Pani, co robi aferę? Nie pasuje, idzie dalej, a nie jest celebrytką, dla której trzeba robić wyjątek! Trochę pokory by się przydało – napisała jedna z użytkowniczek, doczekując się odpowiedzi ze strony samej Moniki.

– Człowiekiem – odpisała wyjątkowo krótko.

Czy ta historia znajdzie swój finał w sądzie? Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.

[Zdjęcie Moniki Goździalskiej na tle restauracji w centrum miasta]