Świat

Izrael rozpoczyna ofensywę w Libanie, Iran grozi odwetem – czy w obliczu nadciągającej wojny północnej?

2024-10-01

Autor: Magdalena

Od tygodnia Liban doświadcza intensywnych bombardowań ze strony izraelskiego lotnictwa. W nocy z poniedziałku na wtorek, po raz pierwszy od 2006 roku, Izrael przekroczył granicę Libanu, rozpoczynając lądową operację o nazwie "Północne Strzały". Według przedstawicieli izraelskiej armii, Hezbollah przekształcił wsie w południowym Libanie w bazy wojskowe, co miało służyć planowanym atakom na północ Izraela, wzorowanym na wydarzeniach z 7 października 2023 roku. Izrael twierdzi, że ta "ograniczona operacja" ma na celu zneutralizowanie zagrożeń ze strony Hezbollahu.

We wtorek wieczorem, wojsko irańskie wystrzeliło rakiety w kierunku Izraela, co potwierdziły izraelskie źródła. Syreny alarmowe rozbrzmiewały w całym kraju, a według różnych informacji, Iran wypuścił ponad 100 rakiet.

Eksperci wskazują, że sytuacja, którą obserwujemy w ostatnich dniach, może być iskrą zapalną prowadzącą do konfliktu o znacznie większym zasięgu. Dr Marcin A. Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreśla, że kluczowe będzie, jakie cele postawi sobie Izrael w tej operacji. Izrael planuje skoncentrować się na eliminacji sił Hezbollahu i jego rakiet, które zagrażają północnym częściom kraju.

Uwagę zwraca również fakt, że podjęcie akcji ofensywnych przez Izrael jest wzmocnione chaos w szeregach Hezbollahu po recentnych operacjach, które spowodowały znaczne straty wśród członków tej milicji. Izrael planuje nie tylko działania lądowe, ale także nasilić naloty powietrzne na zaplecze militarne Hezbollahu.

Armia izraelska ogłosiła, że operacja "Północne Strzały" będzie kontynuowana w miarę rozwoju sytuacji, a działania będą ściśle związane z prowadzeniem walk w Gazie i innych regionach. Warto zauważyć, że sytuacja w Libanie może się pogorszyć, prowadząc do nowej fali przemocy.

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział wsparcie dla Libanu w obliczu agresji izraelskiej, co może zaostrzyć napięcia w regionie. Ekspert zwraca również uwagę na to, że Izrael może rozszerzyć swoje ataki na Syrię oraz Irak, co sprawia, że konflikt mógłby przerodzić się w "I wojnę północną".

Iran, odgrywający kluczową rolę w wsparciu Hezbollahu, również staje się punktem centralnym tej sytuacji. Ajatollah Ali Chamenei jasno powiedział, że śmierć Nasrallaha nie pozostanie bez odzewu. Mimo to, Iran może unikać bezpośredniego zaangażowania militarnego, ograniczając się do wspierania ataków rakietowych oraz operacji wschodnioeuropejskich.

Obawy o rozwój sytuacji są uzasadnione, gdyż kontrola Iranu nad cieśniną Ormuz, przez którą przepływa 20% światowego handlu ropą, może wpłynąć na globalne rynki. Również nie można zapominać o podziale wśród arabskich krajów, gdzie wiele z nich jest skonfliktowanych z Hezbollahem.

Jeśli sytuacja w regionie się pogorszy, mogłoby to mieć poważne konsekwencje nie tylko dla Bliskiego Wschodu, ale też dla stabilności globalnej.

To, co obserwujemy, to nie tylko konflikt na Bliskim Wschodzie, ale możliwy kaskadowy efekt, który będzie miał dalekosiężne konsekwencje.