Rozrywka

Jacek Braciak o powrocie do Rodzinki.pl i graniu braci Kaczyńskich. "Nie boję się niczego oprócz Boga"

2024-10-06

Autor: Katarzyna

Jacek Braciak przeżył wiele trudności w swoim życiu. Wychowywał się w małej wsi Rzekcin, gdzie musiał stawić czoła kompleksom związanym z pochodzeniem oraz niskim wzrostem.

Aktor wyznał, że z przyjemnością powróci do swojej kultowej roli w reaktywacji "Rodzinki.pl", ale z jednym warunkiem dotyczących Małgorzaty Kożuchowskiej. "Jeżeli Małgosia Kożuchowska zgodzi się na to, żeby w serialu nazywać ją babcią, to wezmę w tym udział" – powiedział Braciak w najnowszym odcinku programu "Sto pytań do..." na TVP Info.

Braciak nie boi się zagrać ról Jarosława i Lecha Kaczyńskich w nadchodzącym filmie "Transatlantyk 2010". Rozmawiając o tym wyzwaniu, przyznał: "Ja się boję tylko Boga i łez ludzkich. To po pierwsze. Po drugie, jeżeli myślałbym w ten sposób, nie mógłbym zagrać żadnej postaci, bo ludzie zawsze będą mieli swoje opinie. Dla mnie liczy się ciekawy materiał, który pozwala mi się rozwijać".

W dalszej części rozmowy, Braciak poruszył kwestie swojego dzieciństwa. "Najpierw przestałem się wstydzić swojego pochodzenia... Moje wartości, emocje i wrażliwość stały się moim największym skarbem. Wiele znanych osób, takich jak Robert De Niro czy Al Pacino, również osiągnęło sukces mimo niewielkiego wzrostu. Dla mnie nie jest istotne, skąd pochodzę, ale to, co mogę zaoferować jako aktor" – dodał.

Film "Transatlantyk 2010" z pewnością wzbudzi wiele kontrowersji i emocji wśród widzów, a Braciak za pomocą swoich wystąpień w programach telewizyjnych stara się przygotować publiczność na nadchodzące wyzwania, które na niego czekają. Jego odważne podejście do grania kontrowersyjnych postaci wykazuje nie tylko profesjonalizm, ale i głęboką refleksję nad współczesnym społeczeństwem i historią.

Jak twierdzi Braciak, kluczowe jest rozwijanie się jako artysta i podejmowanie wyzwań, które mogą otworzyć nowe perspektywy w jego karierze. Warto więc śledzić jego poczynania w nadchodzących projektach!