Finanse

Jak zrezygnowałam z korporacji, by spełniać marzenia i odnalazłam sukces po porażce

2025-08-04

Autor: Marek

Czy warto rzucić korpo dla pasji?

Zdecydowałam się na drastyczny krok: porzuciłam korporacyjny świat, by realizować swoje marzenia o organizowaniu wydarzeń dla queer-lesbijskiej społeczności w Londynie. Od najmłodszych lat lubiłam planować różne imprezy, od urodzin po spotkania z przyjaciółmi.

Pewnego letniego dnia w 2016 roku z niezaplanowanej wędrówki po Whitechapel trafiłam na miejsce, które wyglądało jak scena z westernu — piwnicę ze strzelnicą BB. Zaintrygowało mnie to na tyle, że spytałam właściciela, ile kosztuje wynajem. Gdy usłyszałam 500 funtów, podjęłam decyzję: rzucam pracę i zakładam swoją pierwszą firmę eventową, Django Bango, razem z byłą dziewczyną.

Początki pełne entuzjazmu...

Nasze wydarzenia szybko zyskały popularność, przyciągając tysiące gości. Organizowaliśmy koncerty, występy teatralne i imprezy w znanych restauracjach. To były magiczne chwile.

...ale rzeczywistość szybko dała o sobie znać

Jednak, mimo że generowaliśmy znaczne przychody, rzeczywistość okazała się brutalna. Koszty organizacji, w tym wynagrodzenia dla zespołu, a także wydatki na catering, okazały się zaskakująco wysokie. Nasza niejednoznaczność w podejmowaniu decyzji sprawiła, że projekty zaczęły przynosić straty.

Ostatecznie stres związany z działalnością zrujnował mój związek z dziewczyną, co uświadomiło mi, że nie chcę więcej współzałożycieli. Konflikty i brak jasno określonych ról doprowadziły do rozczarowania.

Powrót do świata korporacji

Po sześciu miesiącach zawiodłam się na własnym marzeniu i wróciłam do pracy w korporacji, tym razem w sektorze technologicznym. Zajmowałam się zarządzaniem w startupach, a moje ostatnie stanowisko to chief of staff w medytacyjnej aplikacji Calm.

Choć powrót do korporacji był satysfakcjonujący, nie przestałam organizować wydarzeń. Pojawiły się pytania czy mogłabym stworzyć coś dla zamożnych klientów, co otworzyło mi oczy na zupełnie nowy model biznesowy.

Nowy rozdział w organizacji eventów

W 2020 roku zdecydowałam się powrócić do organizowania wydarzeń na pełen etat, ale tym razem z działającym modelem. Mój proces planowania stał się bardziej precyzyjny dzięki doświadczeniom, które zdobyłam.

Obecnie prowadzę firmę specjalizującą się w luksusowych eventach. Właśnie planuję nietypową imprezę z okazji rocznicy ślubu, gdzie małżeństwo chce połączyć biznes z osobistym świętowaniem. Tego typu podejście łączy odwagę i innowacyjność.

Na miarę luksusu!

Choć czasami klienci próbują negocjować ceny, nauczyłam się, by pracować tylko nad projektami, które składują nam wystarczające dochody, by dostarczyć jakość, z której jesteśmy znani. Inwestuję tylko w prozjarniki, które są warte mojego czasu.

Moja historia pokazuje, że porażki mogą prowadzić do przyszłego sukcesu. Każda decyzja, każdy krok podjęty na tej drodze miał znaczenie w kształtowaniu mojej kariery. Dziś organizuję wydarzenia, które łączą radość, pasję i luksus. To moja spełniona misja!