Kary za ataki na ratowników medycznych – czy są wystarczające czy zbyt łagodne?
2025-01-30
Autor: Jan
Ostatnie zwroty akcji związane z atakami na ratowników medycznych wywołały burzę w polskim społeczeństwie. Po tragicznym zabójstwie ratownika medycznego w Siedlcach, minister zdrowia Izabela Leszczyna zorganizowała spotkanie z przedstawicielami ratowników oraz przedstawicielami resortu spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości.
Ratownicy, którzy codziennie narażają swoje życie w trakcie interwencji, zwracają uwagę na rosnącą liczbę ataków i podkreślają, że obecne kary są zdecydowanie zbyt łagodne. Obecny maksymalny wymiar kary za atak na ratownika medycznego wynosi do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku użycia niebezpiecznych narzędzi może wynieść nawet 10 lat. Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha zapewnił, że resort analizuje obecne przepisy i zastanawia się nad ich ewentualnym zaostrzeniem.
Ratownicy medyczni wskazują, że czują się niechronieni przez państwo. Piotr Owczarski, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans", wskazuje, że sądy często wymierzają kary, które są śmieszne w porównaniu do zagrożenia, jakie niosą ataki na ich życie. "Słyszymy o karach na poziomie 760 zł czy prac społecznych, a w obliczu przemocy nasze życie nie jest traktowane poważnie" - podkreśla.
Jednak niektórzy prawnicy kwestionują stwierdzenia ratowników o zbyt łagodnych wymiarach kary. Podkreślają, że każdy przypadek jest inny, a wszystkie decyzje podejmowane są na podstawie okoliczności konkretnej sprawy. Prokuratorzy również zauważają, że w przypadku poważnych ataków, wyroki potrafią być surowe, zależnie od stopnia zagrożenia.
Premier Donald Tusk, odnosząc się do sytuacji, zapowiedział, że każdy, kto podniesie rękę na ratownika, będzie musiał żałować do końca swojego życia. Tusk podkreślił konieczność ochrony ratowników i wyraził wsparcie dla ich postulatów. Wprowadzanie surowszych kar budzi jednak kontrowersje wśród ekspertów z zakresu prawa, którzy zwracają uwagę, że skupianie się jedynie na zaostrzaniu przepisów nie rozwiąże fundamentalnego problemu, jakim jest agresja wobec ratowników.
W kontekście zmieniającej się sytuacji, ratownicy wzywają do szkolenia z samoobrony oraz podnoszenia świadomości społecznej na temat ich roli i zagrożeń, z jakimi się spotykają. – Mamy nadzieję, że nowe przepisy przyczynią się do poprawy naszego bezpieczeństwa, ale i tak nadal musimy się chronić sami – dodaje Owczarski.
Przykłady ataków na ratowników, w tym tragiczny przypadek z Siedlców, pokazują, że przemoc wobec personelu medycznego to rosnący problem, a społeczeństwo musi wziąć odpowiedzialność za zmianę tej sytuacji.