Finanse

Katastrofa na horyzoncie JSW? Szokujące plany nowej władzy mogą pogrążyć spółkę

2024-07-25

Autor: Tomasz

JSW (Jastrzębska Spółka Węglowa) stoi przed poważnymi wyzwaniami. Sławomir Kozłowski, przewodniczący Solidarności w JSW, ostrzega przed dramatycznymi konsekwencjami decyzji zarządu. "Zarządy poprzedniej i aktualnej kadencji doprowadziły, że spółka znalazła się w trudnej sytuacji. Zamiast korzystać z możliwości rynkowych, oddajemy pole innym producentom z USA, Australii czy Afryki. Nasz węgiel jest wypychany przez tańszy węgiel z Mozambiku. Europejskie huty kupują produkty z Indonezji, bo nie mogą się doczekać na dostawy z JSW. To jest dla nas niewyobrażalne" - stwierdził Kozłowski.

Ceny węgla koksowego oscylują obecnie wokół 220 dol. za tonę, choć na początku roku wynosiły 330 dol. Wzrost kosztów, od zakupu materiałów po pensje pracowników, znacząco obciążył spółkę. W II kwartale 2024 r. JSW wydobyła 2,87 mln ton węgla, co stanowi spadek o 8,5% w porównaniu do poprzedniego kwartału i niemal o 14% w porównaniu z II kwartałem 2023 r. Spółka musiała zredukować swoje plany wydobycia z 14 mln ton do 13,07 mln ton.

Nowe przerażające plany zarządu obejmują cięcia i redukcje zatrudnienia. By złagodzić trudności finansowe, JSW zaczęła korzystać z funduszu stabilizacyjnego, przeznaczając na ten cel już 990 mln zł z planowanych 1,5 mld zł. "Przy obecnej sytuacji rynkowej i produkcji, JSW w ciągu półtora roku przepali wszystkie swoje rezerwy gotówkowe" - ostrzega analityk Łukasz Prokopiuk.

Związkowcy są zdeterminowani walczyć o przyszłość spółki. "Obserwujemy systematyczny spadek wydobycia w JSW od trzech-czterech lat. Trzeba zatrzymać tę negatywną tendencję i rozpocząć odbudowę produkcji do poziomu choćby 14 mln ton. Nasza spółka narażona jest na wiele zagrożeń naturalnych, których nie można bagatelizować. Ale nie można doprowadzić do tego, by chaotycznie ciąć koszty. Inwestycje, które teraz zostaną zaniechane, odbiją się na spadku produkcji w ciągu najbliższych dwóch lat" - mówi Kozłowski.

Związkowcy obawiają się, że plany zarządu mogą obejmować zwolnienia nawet 20-40% załogi. Utrata pracy przez tysiące osób może doprowadzić do poważnych problemów społecznych. JSW zatrudnia ponad 32 tys. osób, a średnia płaca wynosi 17,5 tys. zł brutto.

Dodatkowe zagrożenie dla JSW i całej branży stanowi polityka Unii Europejskiej, która nakłada coraz większe obciążenia na przemysł. Zamknięcie baterii koksowniczej przez ArcelorMittal w Krakowie jest sygnałem, że rynek węgla kurczy się. "Sytuacja branży stalowej w Europie jest bardzo słaba. Traci ona konkurencyjność wobec firm z innych regionów świata, gdzie nie ma tak wysokich kosztów energii i emisji CO2" - ocenia Prokopiuk.

Pomimo technologicznych zmian w sektorze hutniczym, związkowcy podkreślają, że dekarbonizacja potrwa dekady i będzie kosztowna. "Europa planuje budowę ponad 250 GW morskich elektrowni wiatrowych i podwaja wydatki na zbrojenia. Jak rada nadzorcza i zarząd JSW wyobrażają sobie UE i Ukrainę bez stali? Skąd mamy brać stal na czołgi, wozy bojowe czy haubice? Z Chin czy z Rosji?" - pyta Kozłowski.

Węgiel koksowy jest kluczowym surowcem dla unijnej gospodarki. Związkowcy zapowiadają: "My nie pozwolimy, by JSW się zwinęła. Jesteśmy filarem subregionu, dając pośrednio i bezpośrednio zatrudnienie dla pół miliona Polaków."

Czy JSW uda się przetrwać zbliżające się burze? Sytuacja wydaje się coraz bardziej dramatyczna, a przyszłość spółki pozostaje pod wielkim znakiem zapytania.