Kraj

Katastrofa w polskim systemie ochrony zdrowia? Ekspert ostrzega przed załamaniem!

2025-03-10

Autor: Agnieszka

Dane opublikowane przez Centrala NFZ ujawniają alarmujące liczby dotyczące zobowiązań finansowych wobec szpitali. Jak się okazuje, NFZ ma do zapłacenia 1,6 miliarda złotych za usługi nielimitowane, a także 761 milionów złotych za leki w programach lekowych i chemioterapii. Dodatkowo, szpitale domagają się 3,8 miliarda złotych za świadczenia objęte limitami, co oznacza łączny dług wynoszący aż 6 miliardów 161 milionów złotych.

Zaskakujące jest to, że aż 66% Polaków ma negatywne zdanie o jakości usług zdrowotnych po roku rządów koalicyjnych. Eksperci ostrzegają, że sytuacja tylko się pogorszy.

Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia z Federacji Przedsiębiorców Polskich, wyraża obawy, że NFZ wkrótce zbankrutuje, co negatywnie wpłynie na dostępność usług zdrowotnych. Twierdzi on, że fundusz "trwale stracił możliwość regulowania wielu swoich zobowiązań".

Liczba pacjentów oczekujących na wizytę do specjalisty wzrosła o 70% w ciągu ostatnich dwóch lat. W ostatnim raporcie NFZ zauważono, że liczba pacjentów oczekujących na wizytę u kardiologa w trybie pilnym wzrosła o 10%, a czas oczekiwania wydłużył się aż o 60%. To pokazuje, że niektóre placówki medyczne przestały przyjmować pacjentów.

Według Wiśniewskiego jedną z głównych przyczyn kryzysu w ochronie zdrowia była nieodpowiedzialna polityka finansowa zarówno poprzednich, jak i obecnego rządu. Po pandemii COVID-19 NFZ miał nadwyżkę budżetową, która jednak została szybko roztrwoniona. Problemem okazała się również ustawa z 2022 roku, która zdefiniowała zawód lekarza i lekarza dentysty, co zdaniem eksperta, przypomina "skok na kasę".

„Zadania finansowane dotychczas z budżetu państwa zostały przeniesione do NFZ, a w 2023 roku zaczęto płacić za wszystko. Nie jestem politykiem, ale widzę tu pewien związek z kampanią wyborczą”, dodał Wiśniewski. Ekspert zaznacza, że rosnące wynagrodzenia personelu stały się dużym obciążeniem dla szpitali, a liczba świadczeń była kierowana głównie do pacjentów, którzy już wcześniej korzystali z usług, zamiast nowych chorych.

Wiśniewski wyraził również negatywne opinie na temat pomysłu obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, argumentując, że w Czechach składka ta wynosi 13,5%. Wskazał także na potrzebę walki z szarą strefą usług medycznych oraz ograniczenia kosztów.

Patrząc na te niepokojące zmiany, wiele osób zastanawia się, co dalej z polską służbą zdrowia. Czy czeka nas całkowita katastrofa? Sprawa wymaga pilnego rozwiązania, zanim sytuacja stanie się jeszcze bardziej krytyczna.