Kłamstwo Radosława Piesiewicza: Szokujące szczegóły dotyczące Domu Polskiego!
2024-10-22
Autor: Tomasz
Polski Komitet Olimpijski (PKOl) przeznaczył na Dom Polski w Paryżu prawie 13 milionów złotych, z czego ponad 8 milionów pochodziło z jego własnych środków. Koszty wynajęcia luksusowego pałacyku, położonego nieopodal kortów Rolanda Garrosa, wywołują ogromne kontrowersje.
Radosław Piesiewicz, prezes PKOl, zezwolił telewizji Polsat na bezpłatne zorganizowanie studia olimpijskiego w Domu Polskim, co sam przyznał w rozmowie z portalem Sport.pl. Piesiewicz dodał, że inne stacje, w tym TVP, również otrzymały propozycję, ale nie skorzystały z niej.
Jednak TVP w zdecydowany sposób obala te twierdzenia. Nasze źródła ujawniły, że podczas negocjacji PKOl żądał od Telewizji Polskiej „kilku milionów złotych” za organizację studia, na co TVP się wycofało.
Marian Kmita, zastępca Piesiewicza w PKOl, jednocześnie pełniący funkcję szefa sportu w Polsacie, otrzymuje wynagrodzenie za doradztwo w sprawach medialnych. To zaskakująca sytuacja, biorąc pod uwagę, że jego bliskie powiązania z medialnymi projektami wydają się wpływać na decyzje finansowe PKOl.
Dom Polski zdobijając popularność, miał być flagowym projektem Piesiewicza. Elegancki pałacyk w Lasku Bulońskim, blisko kortów Rolanda Garrosa, stał się miejscem spotkań sportowców, kibiców oraz sponsorów, a nawet gościł prezydenta Andrzeja Dudę.
Jednak organizacja tego przedsięwzięcia okazała się wyjątkowo kosztowna. W oficjalnym raporcie olimpijskim zadeklarowano wydatki sięgające 12,87 mln zł. Warto zauważyć, że nie ujęto tych kosztów w wydatkach związanych z Paryżem, co skutkuje zaniżeniem całkowitego budżetu. Przychody komercyjne z Domu Polskiego wyniosły zaledwie 4,75 mln zł, co oznacza, że PKOl musiał dopłacić do projektu 8,12 mln zł – to blisko pół miliona złotych dziennie, czyli dwa razy tyle, ile wynoszą nagrody dla medalistów olimpijskich.
Piesiewicz w swoim wywiadzie podkreślał, że inne stacje miały możliwość stworzenia swoich studiów, jednak to Polsat skorzystał z zaproszenia. Reprezentujący PKOl prezes zwrócił uwagę, że Eurosport oraz TVP odmówili.
Jednak odpowiedzi z TVP rzucają nowe światło na sprawę. Wyjaśniły one, że propozycje PKOl nie były bezpłatne i miały opiewać na kwoty znacznie wykraczające poza możliwości finansowe TVP. Tomasz Wiaderek, kierujący działem komunikacji w TVP, przyznał, że negocjacje zakończyły się niepowodzeniem.
Warto zauważyć, że Marian Kmita, jako wiceprezes PKOl oraz szef sportu w Polsacie, jest powiązany z tą sprawą, co stawia pod znakiem zapytania etykę całej sytuacji. Czy Piesiewicz poza interesem PKOl nie faworyzował zaprzyjaźnionej stacji telewizyjnej, narażając tym samym budżet Polskiego Komitetu Olimpijskiego?
W obliczu gwałtownych pytań i niejasności wokół wydatków, cała sprawa oraz publiczne obietnice dotyczące przejrzystości i odpowiedzialności finansowej w PKOl stają się coraz bardziej wątpliwe. Czy jesteśmy świadkami narastającego skandalu, który zaszkodzi reputacji polskiego sportu?