Klasa średnia na potęgę instaluje klimatyzację. Oto, dlaczego to może skończyć się katastrofą
2024-07-15
Autor: Michał
Katastrofalne skutki klimatyzacji
Nie ma już wątpliwości, że te niepozorne i tak przecież potrzebne urządzenia przyczyniają się do globalnej katastrofy klimatycznej. Naukowcy mają na to liczby i dowody. Jak podaje "MIT Technology Review", chłodzenie pomieszczeń będzie odpowiadało za prawie 40 proc. całego oczekiwanego wzrostu zapotrzebowania na energię od chwili obecnej do roku 2050.
Już w 2018 r. użycie klimatyzatorów na całym świecie pochłonęło około 2000 terawatogodzin energii. To połowa tego, co produkuje przez rok cała amerykańska sieć energetyczna. Do 2050 r. zużycie energii przez klimatyzatory wzrośnie do 6200 TWh. Liczba klimatyzatorów na świecie potroi się do tego czasu, osiągając zawrotną liczbę 6 miliardów działających i pobierających energię urządzeń. Kilka klimatyzatorów może zużyć tyle prądu, co cała ulica pełna domów.
Szansa, że sprostamy rosnącemu popytowi na energię do chłodzenia domów i miejsc pracy przy użyciu odnawialnych źródeł energii, jest niewielka. Zwłaszcza w krajach, gdzie energia z elektrowni wiatrowych, słonecznych czy jądrowych wciąż jest w powijakach. Będziemy musieli wspomagać się źródłami kopalnymi – gazem ziemnym, węglem i ropą naftową. A to tylko pogłębi problem, bo oznacza kolejne tony dwutlenku węgla wtłoczone do atmosfery.
Indie się gotują
Przez rozpędzający się kryzys klimatyczny do 2100 r. aż trzy czwarte ludności świata może być narażona na upały zagrażające życiu. I to nie tylko w miejscach, gdzie na klimatyzację mało kogo stać. Jak wyliczają naukowcy z International Energy Agency (IEA), w najgorętszych rejonach świata zaledwie jedna osoba na dziesięć ma dostęp do klimatyzacji. W Indiach tylko 5 proc. ludności ma szansę na ochłodzenie się w klimatyzowanych pomieszczeniach.
Ale to się może wkrótce zmienić. Jak przewidują specjaliści z IEA, do 2050 r. dostęp do klimatyzacji zyska 2/3 ludności Chin, Indii i Indonezji. Kolejne miliardy ludzi podłączą do prądu swoje urządzenia chłodzące, co dodatkowo zwiększy obciążenie sieci energetycznej.
Czy jest wyjście?
Nad rozwiązaniem problemu głowią się tabuny specjalistów. Indyjskie Ministerstwo Nauki i Technologii we współpracy z niezależnymi instytutami badawczymi RMI oraz Mission Innovation rozpisały światowy konkurs na opracowanie nowych metod chłodzenia "Global Cooling Prize" z nagrodą 1 miliona dolarów dla zwycięzcy.
Jury nagrody wyłoniło osiem projektów finałowych i dwóch zwycięzców. Firma Daikin opracowała nowy system na bazie istniejących urządzeń, stosując metodę multi-split oraz chłodzenie wyparne. Drugi zwycięzca, chiński producent klimatyzacji Gree, zaproponował połączenie kilku technologii – chłodzenia wyparnego, sprężania pary oraz zasilania przez instalację fotowoltaiczną.
Prototypy to nie wszystko
Pomimo tych innowacyjnych rozwiązań, trzeba działać na wszystkich poziomach, zarówno w naszych domach, jak i na poziomie całych miast. Mark Radka z UNEP, współautor poradnika zrównoważonego chłodzenia dla miast, mówi, że sposobem na upały jest wprowadzenie jak największej liczby drzew do centrów miast. Drzewa mogą odparowywać kilkaset litrów wody dziennie, co odpowiada efektowi chłodzenia dwóch domowych klimatyzatorów.
Zmiany powinny też zajść na etapie projektowania budynków. Stosowanie małych okien, osłanianie okiennicami, markizami czy loggiami może zmniejszyć nagrzewanie wnętrz. Używanie białych powierzchni na dachach odbija promieniowanie słoneczne, redukując nagrzewanie się budynków. Nawet proste rozwiązania, takie jak żaluzje, mogą znacznie poprawić komfort termiczny w domach.
Regulacje i ograniczenia
Czy powinniśmy zakazać instalowania klimatyzacji? W latach 80. Szwajcarzy wprowadzili surowe przepisy dotyczące klimatyzacji, wymagając uzasadnień medycznych lub ograniczeń emisji CO2. Inne kraje również wprowadziły regulacje, zwłaszcza w budynkach użyteczności publicznej.
W domach jednak ludzie wciąż chętnie korzystają z klimatyzatorów. Aby coś się zmieniło, potrzebna jest świadomość konsekwencji oraz solidarność na rzecz dobra planety i ludzi w krajach bardziej dotkniętych upałami niż my. Ale w naszym konsumpcyjnym świecie najtrudniej o takie podejście.