Rozrywka

"Kobieta Kot" wydała na operacje ponad 15 milionów złotych. Jak wyglądała przed dramatycznymi zmianami?

2024-11-28

Autor: Piotr

Historia Jocelyn Wildenstein, znanej jako "Kobieta Kot", mogłaby być inspiracją do filmowego dramatu. Po rozwodzie z Alecem Wildensteinem, dziedzicem fortuny związanej z rynkiem sztuki, jej życie stało się przykładem tragicznych wyborów. Majątek, który odziedziczyła, zamiast przynieść jej szczęście, okazał się dla niej przekleństwem.

Jocelyn, w czasie swojego małżeństwa z Alekiem, związała się z chirurgiem plastycznym, co doprowadziło do licznych operacji i modyfikacji jej wyglądu. Choć uzyskała dużą kwotę w wyniku rozwodu, 100 milionów dolarów, dziś przyznaje, że jest bankrutem, a jej wcześniejsze wsparcie finansowe po rozwodzie zostało jej odebrane. W 1999 roku podpisała umowę rozwodową, ale w ostatnich latach jej finanse dramatycznie się pogorszyły.

Dziś, mając 84 lata, Wildenstein wyróżnia się ponad 26-karatowym pierścionkiem na randkach z młodszym narzeczonym. Jej metamorfoza w "Kobietę o twarzy kota" sprawiła, że stała się kojarzona z kontrowersjami. Na operacje wydała około 4 milionów dolarów (ponad 15 milionów złotych), które przyniosły jej wygląd, który niektórzy określają jako karykaturalny.

Choć czas mija, Jocelyn nie zamierza rezygnować z dalszych modyfikacji. Zanim zaczęła swoją przygodę z chirurgią plastyczną, mogła się poszczycić klasycznymi i naturalnymi rysami twarzy. Zdjęcia sprzed kilku dziesięcioleci ukazują ją jako elegancką i piękną kobietę.

Na jej profilu w mediach społecznościowych można znaleźć fotografie dokumentujące jej przemiany. Interesującym faktem jest, że najstarsza córka Jocelyn, Diane, obchodziła niedawno swoje 45. urodziny. W przeszłości Jocelyn była uznawana za obiekt męskich westchnień, a dziś jej wygląd budzi mieszane uczucia i kontrowersje.

Jej historia jest przestrogą i zachętą do refleksji nad tym, jak daleko można się posunąć w dążeniu do idealnego wyglądu. Co sądzicie o jej decyzjach? Czy takie zmiany są wyrazem osobistej wolności, czy może są tylko przykładem tragicznych skutków obsesji na punkcie wyglądu?