Sport

Kozakiewicz stanowczo o rywalkach Szeremety. SZOKUJĄCE detale ujawnione!

2024-08-12

Autor: Michał

Kontrowersje wokół Lin Yu-Ting i Imane Khelif nabrały na sile po nieoczekiwanej wypowiedzi rosyjskiego prezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu (IBA), Umara Kremlowa. Kremlow zdradził, że obie te bokserki zostały wykluczone z zeszłorocznych mistrzostw świata z powodu testów, które miały wykazać obecność chromosomów płciowych XY – typowych dla mężczyzn, podczas gdy kobiety mają chromosomy XX. Jednak do dziś nie ma pewności, gdzie i jak przeprowadzono te testy, a Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) uznał je za nielegalne. Aby jeszcze bardziej zagmatwać sytuację, IBA nie organizowała turnieju olimpijskiego. Niektórzy sugerują, że Kremlow mógł działać w ramach rosyjskiej strategii wojny dezinformacyjnej, wprowadzając chaos na arenie sportowej.

Włodzimierz Kozakiewicz, mistrz olimpijski z Moskwy z 1980 roku, wyraził swoje zdanie w tej sprawie, zauważając że obie zawodniczki nie powinny startować w kobiecych kategoriach bokserskich, jeśli istnieją wątpliwości co do ich płci. Kozakiewicz zwrócił uwagę na poziom testosteronu, a nie chromosomów.

"Te testy nie są legalnymi testami. Procedura ich przeprowadzenia i ich doraźna natura nie są legalne. Same testy, oraz pomysł testowania, które odbyło się niejako z dnia na dzień, nie są wiarygodne i nie zasługują na odpowiedź" – powiedział rzecznik MKOl-u, Mark Adams.

Pomimo silnych deklaracji ze strony komitetu oraz stanowisk Khelif i Lin, które twierdzą, że są kobietami i identyfikują się z płcią żeńską, wciąż trwa debata, czy powinny one startować na igrzyskach i konkurować z innymi kobietami, jeśli jedna z federacji ma wątpliwości co do ich płci.

Algierka i Tajwanka zdołały jednak wystartować na igrzyskach, zdobywając złote medale w swoich kategoriach wagowych, co wywołało jeszcze większe poruszenie w środowisku sportowym.

Kozakiewicz poruszył bardzo istotną kwestię poziomu testosteronu. "Jeżeli mamy testy mężczyzn i one wykazują zbyt wysoki poziom testosteronu i innych męskich hormonów, to są oni niedopuszczani do startu, czyli dyskwalifikowani albo zawieszani. Jeżeli kobieta ma zawyżone normy, to przyjmuje się, że ona tak ma od urodzenia. To jest trochę przekręcone i jeżeli ma za dużo, to ma za dużo i nie powinna startować z kobietami. Są odpowiednie medykamenty, które mogą pomóc obniżyć poziom do wymaganej normy. W przeciwnym wypadku takie kobiety nie nadają się do sportu" – powiedział Kozakiewicz na antenie Kanału Sportowego.

To jeszcze nie koniec tej gorącej debaty. Z pewnością pojawią się kolejne kontrowersje i komentarze, które zdominują medialny krajobraz sportowy w najbliższych miesiącach. Bądźcie z nami, aby być na bieżąco z najnowszymi aktualizacjami w tej sprawie!