Świat

Kreml w panice: Czy Zachód naprawdę chce podzielić Rosję?

2024-10-21

Autor: Jan

Kreml uważa Zachód za największego wroga, obawiając się, że próbuje rozbić Rosję na mniejsze części.

Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, przekonywał na spotkaniu z elitarnym korpusem akademickim Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych, że dążenie do podziału Rosji jest niczym nowym. Kraje zachodnie jego zdaniem od zawsze chciały stworzyć 'zależne' oraz 'umierające' przestrzenie, kontrolując w ten sposób Rosję i jej zasoby. Jego obawy nie są tylko spekulacjami, ale odzwierciedleniem głęboko zakorzenionej paranoi.

Paul Goble, doświadczony obserwator Rosji, zauważa, że Ławrow reprezentuje postawę, która dobrze ilustruje, jak Kreml postrzega dzisiejszą sytuację. Odczuwają oni nie tylko strach przed zewnętrznymi działaniami, ale także przed wewnętrznymi napięciami, które mogą prowadzić do destabilizacji Federacji Rosyjskiej.

Choć Ławrow wymienia poważne obawy o planowany podział państwa, to brak solidnych dowodów na potwierdzenie, że którykolwiek kraj na Zachodzie ma rzeczywisty plan na rozbicie Rosji. Wiele państw może pragnąć słabszej, bardziej współpracującej Rosji, ale nie można ignorować, że skomplikowane kwestie związane z podziałem kraju mogłyby prowadzić do tragicznych konsekwencji, takich jak chaos, migracje czy konflikty zbrojne.

W kontekście rosnących obaw przed interwencją Zachodu, Ławrow zapewnia, że około 50 krajów rzekomo dąży do podziału Rosji. Jednak zdaniem wielu analityków, te twierdzenia są absurdalne. Rzeczywiście, nie brakuje ekspertów na świecie, którzy wyrażają radość z potencjalnej dezintegracji rosyjskiej władzy, jednakże to nie oznacza, że jakiekolwiek państwo planuje aktywne działania zmierzające do rozbioru. To właśnie wojna na Ukrainie oraz wewnętrzne problemy Kremla mogą prowadzić do dalszego osłabienia Rosji.

Z perspektywy Kremla, strach przed utratą wpływów w krajach nim rządzonych jest rażąco widoczny. Ukraina staje się symbolem walki o niezależność i oporu przeciwko rosyjskiej agresji. Czeczeńcy, mieszkańcy Kaukazu, również przez lata zmagali się z presją, jaką wywierała Moskwa.

Obawy Ławrowa można widzieć jako wynik głęboko zakorzenionej paranoi i braku zrozumienia dla rzeczywistości międzynarodowej, w której Rosja nie jest już dominującą potęgą. Zamiast starać się rozwiązać problemy wewnętrzne, Kreml wybiera retorykę oskarżającą Zachód o chęci podziału. Bezsprzecznie, kolejni liderzy w Rosji, którzy mogliby zastąpić Władimira Putina, będą musieli stawić czoła nie tylko wewnętrznym wyzwaniom, ale także marzeniom i aspiracjom dalszych regionów chcących większej autonomii.

Niepokój wokół przyczyn podziału nie leży w polityce Zachodu, ale w polityce samego Kremla i skutkach działań związanych z konfliktami zbrojnymi oraz nieradzeniem sobie z problemami gospodarczymi. Warto zauważyć, że nowe pokolenie w Rosji wykazuje większą tendencję do protestów przeciwko polityce Kremla, co może prowadzić do większej fragmentaryzacji, jeśli nie zostaną wprowadzone zmiany wewnętrzne.

Obawy wyrażane przez rosyjskie elity mogą być więc jedynie odzwierciedleniem wewnętrznych słabości i niepewności wobec przyszłości.