Sport

Legendarny skoczek ujawnia trudne chwile Kamila Stocha: Co teraz przyniesie przyszłość?

2025-02-01

Autor: Agnieszka

Kamil Stoch, jedna z największych ikon skoków narciarskich, zmaga się z trudnościami w obecnym sezonie, który na pewno nie jest dla niego udany. Mimo że weteran podjął szereg indywidualnych kroków przygotowawczych, efekty są dalekie od oczekiwanych. W rozmowie z Natalią Żaczek z "Przeglądu Sportowego Onet", Gregor Schlierenzauer odniósł się do sytuacji Kamila, porównując ją do swoich własnych doświadczeń z końca kariery.

Stoch, który w latach 2014-2015 triumfował w Willingen trzy razy, niestety nie znalazł się w gronie skoczków wybranych przez sztab trenerski na ostatnie zawody. To nie tylko wykluczenie z rywalizacji, ale także widok, w którym Stoch zajmuje 38. lokatę w klasyfikacji generalnej, zdobywając zaledwie 50 punktów, co jest wynikiem poniżej oczekiwań, zarówno jego jak i całej polskiej drużyny.

Schlierenzauer, który jest dwunastokrotnym mistrzem świata, wskazuje na dwa główne powody kryzysu Stocha. Pierwszym z nich jest ewolucja techniki i sprzętu w sportach skokowych, która w ostatnich latach mocno się zmieniła. "Kiedy my zdobywaliśmy medale, technologia była na innym poziomie – teraz przyzwyczajenia do używanego sprzętu stają się przeszkodą w adaptacji do nowości" - mówi Austriak.

Drugim powodem, na który zwrócił uwagę, jest kwestia energii. Zarówno on, jak i Stoch przez wiele lat byli na szczycie, co wiązało się z ogromnym wysiłkiem fizycznym i psychicznym. "Z wiekiem ta energia, która kiedyś pozwalała utrzymać najwyższy poziom, zaczyna ubywać, co wpływa na wyniki" - dodaje Schlierenzauer.

Czas pokaże, czy Stoch będzie w stanie przełamać wyzwania, które stoją przed nim. W sobotę 1 lutego odbędzie się konkurs indywidualny w Willingen, w którym wezmą udział także inni polscy skoczkowie, jak Piotr Żyła, Dawid Kubacki, czy Jakub Wolny. Wszyscy, którzy z niecierpliwością czekają na start i mają nadzieję, że Kamil Stoch znajdzie sposób na powrót do formy, będą śledzić kwalifikacje na żywo w relacjach medialnych. Czy zobaczymy dawnego mistrza na podium? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.