Lider ratuje się w dramatycznym finiszu! Kapitan Górnika bohaterem meczu z Koroną
2025-10-18
Autor: Katarzyna
Po spektakularnej wygranej 3:1 nad Legią Warszawa, piłkarze Górnika Zabrze przystąpili do swojej przedostatniej przerwy na mecze reprezentacji jako lider Ekstraklasy. Zespół prowadzony przez Michala Gasparika, pełen nadziei na kolejne punkty, udał się do Kielc, gdzie czekała na nich Korona – jeden z najsensationalniejszych zespołów tej edycji rozgrywek.
Korona wchodziła w mecz z Górnikiem z mocną czwartą lokatą. Na swoim boisku grała znakomicie: po porażce z Legią, zwyciężyła w czterech następnych starciach. Kontynuacja tej serii mogłaby włączyć "Scyzoryków" do walki o ścisłą czołówkę Ekstraklasy.
Mecz z Górnikiem Zabrze przeszedł do historii polskiego futbolu jako wyjątkowe wydarzenie. Kibice mieli okazję śledzić zmagania z perspektywy sędziego głównego, Szymona Marciniaka, dzięki zastosowaniu technologii Ref Cam – umieszczonej na ciele arbitra kamery.
Mocne otwarcie: dwa rzuty karne i ataki Korony
Już na początku spotkania lider mógł znaleźć się w poważnych tarapatach! W 8. minucie Konstantinos Sotiriou został sfaulowany w polu karnym Górnika, co skłoniło Marciniaka do skorzystania z systemu VAR. Po analizie nie miał wątpliwości i przyznaje Koronie rzut karny. Dawid Błanik, kapitan Korony, stanął do strzału, jednak przegrywa starcie z bramkarzem, Marcelem Łubikiem, który obronił uderzenie.
Korona nie poddała się i z determinacją atakowała, stwarzając kolejne okazje, w tym groźny strzał Antonina, który trafił w słupek. Na przedostatniej sekundy pierwszej połowy sędzia znów musiał sięgnąć po VAR. Po analizie okazało się, że Erik Janża sfaulował Huberta Zwoźnego, co znów skutkowało rzutem karnym. Tym razem Martin Remacle nie dał żadnych szans Łubikowi, wyprowadzając Koronę na prowadzenie tuż przed przerwą.
Górnik nie oddał ani jednego celnego strzału w pierwszej połowie i zejście do szatni z opuszczonymi głowami wydawało się nieuniknione.
Dramatyczny zwrot: kapitan Górnika ratuje zespół!
Po przerwie Górnik nie wykazywał oznak poprawy, będąc całkowicie zdominowanym przez Koronę. Nieudane próby przed bramką przeciwnika potwierdzały przygnębiający brak skuteczności. Gospodarze kontrolowali grę i groźnie atakowali bramkę Łubika, jednak bez sukcesu.
W doliczonym czasie nastąpił jednak niezwykły zwrot akcji. Rafał Janicki, kapitan Górnika, w zamieszaniu podbramkowym, silnym strzałem wyrównał wynik, ratując swój zespół przed porażką. Janicki przejął opaskę kapitańską po zejściu z boiska Janzy.
Choć Korona próbowała odzyskać prowadzenie, Górnik nie pozwolił sobie wydrzeć cennych punktów!
Górnik, dzięki temu punktowi, wciąż pozostaje liderem Ekstraklasy, ale nie może czuć się pewnie. Jeśli Jagiellonia Białystok zjawi się w meczu, decydujące może być ich zwycięstwo nad Arką Gdynia, co mogłoby zmienić lidera.