Mało kto wie, że ma sławną mamę. To jej zawdzięcza wszystko!
2025-07-13
Autor: Agnieszka
Tajemnicza Chwała Lidii Bogaczówny
Lidia Bogaczówna, legendarną postać krakowskiej sceny teatralnej, znamy jako Helusię z kultowych "Spotkań z Balladą" oraz Hilde Rathenau z "Zatoki szpiegów". Jej największą dumą są jednak trzej synowie: Andrzej, Ludwik i Maurycy.
"To moja największa miłość" - wyznała w ekskluzywnym wywiadzie dla magazynu "Biznes i Styl", podkreślając, że choć zdobyła liczne nagrody za swoje role, to właśnie synowie są dla niej najważniejszym sukcesem.
Pierwsze kroki w teatrze
Młodszy syn Maurycy nie ukrywa, że to właśnie mama zaraziła go miłością do teatru. Już jako dziecko występował u jej boku, kiedy Lidia potrzebowała małego aktora do swoich przedstawień.
"Mama często proponowała, żeby jedno z jej dzieci zagrało w spektaklu. Miałem taką okazję kilka razy!" - mówił Maurycy w "Tele Tygodniu".
Szkolne wyzwania
Maurycy wspomina, że w dzieciństwie sprawiał mamie wiele kłopotów, choć Lidia nie zdaje się tego pamiętać. Jej zdaniem, wszyscy synowie byli zdyscyplinowani i grzeczni, co przypisuje klasycznemu wychowaniu wniesionemu przez ich ojca, pochodzącego z rodu magnackiego.
"Grzeczność to nasz atut, a dobre wychowanie to coś, co przydaje się na co dzień" - dodała aktorka w wywiadzie.
Radość z sukcesu
Fakt, że Maurycy miał problemy w szkole, okazał się tematem do żartów. "Mama praktycznie popłakała się ze szczęścia, kiedy zdałem maturę! Wiedziała, że nie będzie musiała więcej przychodzić na wywiadówki!" - opowiadał w programie "Pytania na śniadanie".
Droga do aktorstwa
Po maturze Maurycy bez wahania postanowił kontynuować karierę aktorską. Przygotowywał się do egzaminów na krakowską szkołę teatralną pod okiem mamy. Lidia była pierwszą, której powiedział o zdobytym indeksie.
W chwili, gdy Maurycy zaczynał studia, jego starszy brat Andrzej właśnie je kończył.
Marzenia i wyzwania
Dziś Maurycy, pytany o możliwość wspólnego grania z mamą, podkreśla, że nie ma takich marzeń, ale chętnie podjąłby to wyzwanie. Obawia się jednak, że Lidia jako jego matka dostrzegłaby wszelkie oszustwa.
"Mama wiedziałaby, gdybym coś knuł! Chciałbym ją zaskoczyć na scenie, ale to by był naprawdę trudny orzech do zgryzienia!" - mówił w "Pytaniach na śniadanie".
Autorytet i miłość
Maurycy otwarcie przyznaje, że Lidia jest jego największym autorytetem. Świadomość, jak wiele jej zawdzięcza, to dla niego codzienność.
"Mama była moim pierwszym nauczycielem i zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Wie, kim jestem - nie tylko jako człowiek, ale również jako aktor" - podsumowuje.