Sport

Marek Koźmiński: Przyszłość polskiego futbolu w niepewnych rękach

2025-06-30

Autor: Anna

Marek Koźmiński, znany były piłkarz i srebrny medalista olimpijski, nie kryje swojego pesymizmu przed nadchodzącymi wyborami na prezesa PZPN. W rozmowie z mediami wyraził obawy, że po wyborze Cezarego Kuleszy czeka nas cztery lata stagnacji.

Kulesza bez kontrkandydata - co to oznacza dla polskiego futbolu?

Koźmiński zwraca uwagę, że brak alternatywnego kandydata do fotela prezesa nie wróży niczego dobrego. "Może i jest jeden kandydat, ale to nic nie znaczy, gdy na czele stoi osoba, która nie ma autorytetu w świecie sportowym. Kulesza świetnie radzi sobie w polityce wewnętrznej, ale jego umiejętności zarządzania są katastrofalne. Widzimy, co dzieje się w polskiej piłce: od pierwszej reprezentacji po młodzieżowe drużyny — konieczne są zmiany. Ale na to się nie zanosi!"

Krytyka wyborów do zarządu PZPN

W ocenie Koźmińskiego, pojawiające się w kuluarach plotki dotyczące potencjalnych zmian w składzie zarządu PZPN, takie jak odejście Wojciecha Cygana czy Pawła Wojtali, są tylko potwierdzeniem zniechęcenia wśród działaczy. "Zabrakło im odwagi, bo boją się porażki. Wybierają stagnację, ale nie wiem, czy to im się opłaci, bo Kulesza nie zapomni o tych, którzy mu się sprzeciwili".

Bez programu i wizji – smutna rzeczywistość polityki PZPN

Koźmiński przypomina, że w ostatnich wyborach Kulesza nie przedstawił żadnego programu. Jego wystąpienie trwało jedynie 132 sekundy, gdzie powtórzył: "wszyscy mnie znacie". "Nie spodziewam się, żeby teraz nagle zaskoczył jakimś konkretnym przesłaniem, szczególnie w obliczu licznych problemów, które trapią naszą piłkę".

Farsa wyboru selekcjonera?

Koźmiński odniósł się także do kontrowersji związanych z wyborem nowego selekcjonera reprezentacji Polski, oceniając to jako farsa. "Prezes PZPN żongluje tematami, aby odwrócić uwagę od wyborów. Wszyscy wiedzą, że selekcjoner jest już wybrany, a jego zachowanie to tylko gra na czas do momentu wyborów".

Koźmiński ma swojego faworyta

Były piłkarz nie chce ujawniać nazwiska swojego faworyta na nowego selekcjonera, obawiając się, że będzie to równoznaczne z przyklejeniem mu łatki "niewybieralnego". Jego wypowiedzi pokazują, że w polskim futbolu nastroje są napięte, a przyszłość drużyn narodowych wisi na włosku.