Marta Nawrocka staje w obronie córki: „Zrobię wszystko, by zniknęły te okropne komentarze!”
2025-06-07
Autor: Magdalena
Marta Nawrocka, przyszła pierwsza dama, otwarcie mówi o zmianach w swoim życiu oraz wyzwaniach, jakie niesie ze sobą nowa rola. W rozmowie z synem Danieliem przyznała, że obecny czas to dla niej okres intensywnych przygotowań do tego, co czeka jej rodzinę.
— To ogromne zmiany i wielka odpowiedzialność — podkreśliła Marta, dziękując wszystkim, którzy zaufali jej mężowi i oddali na niego głos.
Spotkania, które zmieniają życie
Podczas kampanii nawrocka miała okazję odwiedzić wiele miejsc w Polsce. — Zwiedziłam całą Polskę, to było aż 50 spotkań! — mówiła. Chciała podkreślić, jak ważne dla niej były te rozmowy, szczególnie z kobietami.
— Już teraz serdecznie zapraszam do dalszych rozmów podczas prezydentury mojego męża. Te kontakty są dla mnie niezwykle cenne.
Sukcesy, wyzwania i zwierzęta
Marta wspomniała również o swoim doświadczeniu podczas jednego z wyjazdów do Zakopanego. — Byliśmy tam na trzy dni, a ktoś namówił mnie, bym weszła na Giewont. Trafił się idealny moment pogodowy i udało się! Spotkaliśmy nawet niedźwiedzicę z młodym, co podobno zdarza się rzadko.
Nie tylko rozpoznawalność, ale i ochrona!
Przyszła pierwsza dama ujawniła, że jej życie zmieniło się na wiele sposobów. — Jestem bardziej rozpoznawalna, a paparazzi czekają pod naszym blokiem, by zrobić zdjęcie. To już nie jest dla mnie łatwe, ale jeśli myślę o ochronie mojej rodziny, nie czuję się zniechęcona.
Marta podkreśliła, że nowa rzeczywistość to także stała ochrona dla jej dzieci, Kasi i Antka.
Wsparcie dla Kasi w obliczu hejtu
Marta Nawrocka była również oburzona hejtem, jaki spadł na jej córkę Kasię. — To było dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Kasia była radosna podczas wieczoru wyborczego, machała flagą. Była bezpretensjonalna i naturalna.
Z bólem serca obserwowała, że niektóre z hejterskich komentarzy były autorstwa kobiet. — Będę walczyć, aby te komentarze zniknęły i nigdy do Kasi nie dotarły. Każdy rodzic pragnie chronić swoje dzieci — dodała.