Świat

Mieszkańcy Kanarów protestują przeciwko masowej turystyce. Co naprawdę się dzieje?

2024-10-20

Autor: Katarzyna

W ostatnich dniach na Wyspach Kanaryjskich miały miejsce masowe protesty z powodu wzrastającej liczby turystów. Demonstracje odbyły się w kluczowych miejscach turystycznych na Teneryfie, Gran Canarii, Lanzarote, Fuerteventurze i La Palmie. Według rządowych źródeł w protestach wzięło udział około 10 tys. osób, choć organizatorzy mówią o nawet 30 tysiącach. To znacznie mniej niż w protestach z kwietnia, kiedy na ulice wyszło prawie 60 tys. mieszkańców.

Protestujący zwracają uwagę, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy regionalny rząd nie podjął żadnych działań mających na celu ograniczenie masowej turystyki. "Podczas gdy wielkie sieci hotelowe napychają sobie kieszenie, wielu mieszkańców walczy o przetrwanie" – komentują organizatorzy wydarzenia.

Sytuacja na Wyspach Kanaryjskich jest krytyczna; prawie jedna trzecia mieszkańców zmaga się z ubóstwem, co potwierdzają dane Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu. Mieszkańcy wyrażają też frustrację związane z wysokimi kosztami życia i rosnącymi cenami mieszkań, które są efektem napływu turystów.

Kolejnym postulatem protestujących jest wprowadzenie podatku turystycznego dla zagranicznych gości, który mógłby wesprzeć ochronę środowiska i obszarów chronionych, a także zapewnić bardziej sprawiedliwy podział dochodów z turystyki, która stanowi aż 35% PKB tej hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej.

Fernando Clavijo, szef regionalnego rządu, poczynił uwagi na temat trudności związanych z wprowadzeniem zmian w tak turystycznym regionie, wskazując, że gospodarka Wysp Kanaryjskich jest w dużej mierze uzależniona od turystyki.

W bieżącym roku, do września, Wyspy Kanaryjskie odwiedziło 9,9 mln turystów, co stanowi 10-procentowy wzrost w porównaniu do 2022 roku. W całym 2023 roku archipelag może gościć nawet 14,1 mln turystów, co rodzi obawy o przyszłość lokalnych społeczności i ich zdolność do życia w tak zdominionowanym przez turystykę środowisku.

Warto zaznaczyć, że podobne protesty miały miejsce także w innych regionach Hiszpanii, takich jak Barcelona, Malaga czy Majorka, co pokazuje rosnące niezadowolenie mieszkańców z masowej turystyki i jej wpływu na jakość życia. Lokalne społeczności zaczynają walczyć o swoje prawa i przyszłość swojego regionu.