Świat

Młoda zdobywczyni Manaslu: Po stracie taty wpadłam w ciężką depresję

2024-11-02

Autor: Jan

Manaslu, ósmy najwyższy szczyt świata, przyciąga wielu wspinaczy, mimo że uchodzi za jedną z najbardziej wymagających i niebezpiecznych gór w Himalajach. W tym roku, zaledwie w wieku 19 lat, udało mi się zdobyć ten szczyt. To marzenie towarzyszyło mi od dłuższego czasu.

Moja historia z górami rozpoczęła się, gdy miałam 16 lat. Wówczas zdecydowałam się na samotną wędrówkę w Tatry. Po długim dniu spędzonym na szlakach, odpoczywałam w schronisku, gdzie spotkałam starsze małżeństwo. Opowiadali mi o swoim trekkingu w Himalajach, a ich relacja rozbudziła we mnie pragnienie, by kiedyś również tam się znaleźć. Choć nie zdobyli szczytu, dotarli do obozu bazowego Manaslu i pokazali mi niesamowite zdjęcia z tej wyprawy. Ich podróż wydawała mi się wtedy odległa i nieosiągalna, ale to właśnie ich opowieść zainspirowała mnie do działania, kiedy nadarzyła się szansa na atak na ten ośmiotysięcznik.

Jednakże droga do spełnienia marzeń nie była prosta. W wyniku osobistych tragedii, gdy straciłam ojca, wpadłam w poważną depresję. Był to czas pełen smutku i zwątpienia. Wspomnienie taty towarzyszy mi na każdym kroku i w chwili kryzysu, to właśnie miłość do wspinaczki pomogła mi przetrwać. Dzięki wsparciu najbliższych oraz determinacji postanowiłam dowieźć do końca swoje marzenia. Mój zuchwały plan zdobycia Manaslu stał się nie tylko celem sportowym, ale przede wszystkim osobistą terapią.

W dniu zdobycia szczytu czułam niewyobrażalne emocje – radość, smutek, spełnienie, a także przemyślenia związane z utratą ojca. Kiedy stanęłam na szczycie Manaslu, poczułam obecność mojego taty. To była chwila, która przypomniała mi, że marzenia są po to, aby je realizować, niezależnie od przeciwności losu. Moje doświadczenie pokazuje, jak ważna jest siła ducha i pasja, nawet w najtrudniejszych momentach życia.