Rozrywka

Muniek Staszczyk ocalony przed śmiercią! Wstrząsające wyznanie o wylewie.

2025-10-31

Autor: Magdalena

Wydarzenie, które zmieniło życie Muńka Staszczyka

W 2019 roku, gdy Muniek Staszczyk szykował się do premiery swojej solowej płyty "Syn miasta", jego życie nagle stanęło na krawędzi. Podczas pobytu w Londynie, 17 lipca, artysta doznał wylewu, co zmusiło go do natychmiastowej hospitalizacji. Całe jego artystyczne plany legły w gruzach.

Przełomowa decyzja po dramatycznym wydarzeniu

W najnowszym wywiadzie z Filipem Borowiakiem dla WP Lifestyle, Muniek ujawnił, że do wylewu przyczyniło się nieleczone nadciśnienie spowodowane nadmiernym spożywaniem alkoholu. "Czuję, że Londyn mnie uratował" – mówił, podkreślając, jak ważne było to dla jego zdrowia. Muzyk przyznał, że decyzja o całkowitym odstawieniu alkoholu mogła być jego ostatnią szansą na życie.

Szczegóły dramatycznego wieczoru

Staszczyk narrację tamtej nocy przedstawił w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Po koncercie Boba Dylana i Neila Younga, kiedy jego powrotny lot został odwołany, wrócił do hotelu. O północy pisał jeszcze ostatnie wiadomości do żony oraz menedżera, z frustracją na zmarnowany czas. Choć czuł się źle, postanowił zasnąć. Niestety, stracił przytomność, co mogło skończyć się tragicznie.

Cudowne ocalenie dzięki szybkiej reakcji

Na szczęście, pracownicy hotelu znaleźli go w krytycznym stanie. Muniek opowiedział o chaosie, który towarzyszył sytuacji, i niepewności obsługi, czy to nie była zbrodnia. "Dzięki Bogu, udało mi się przeżyć – zaznaczył. - Tylko dlatego, że nie zalało mi mózgu." Dziś może już z większym spokojem mówić o swoich doświadczeniach, żyjąc z nowym, trzeźwym podejściem do życia.

Inspiracja dla innych

Historia Muńka Staszczyka staje się przestrogą i inspiracją dla wielu. Jego odwaga w dzieleniu się osobistymi zmaganiami z alkoholem może pomóc innym w walce o zdrowie i lepsze życie. Muniek pokazuje, że nawet w najciemniejszych momentach można odnaleźć nadzieję i siłę do zmian.