Nagły zwrot na Kremlu. "Przyjmujemy z zadowoleniem"
2024-10-19
Autor: Jan
- Ważnym sygnałem jest gotowość kanclerza Niemiec Olafa Scholza do rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na temat uregulowania sytuacji na Ukrainie. Odmowa innych państw zachodnich od takiego dialogu nie jest konstruktywna - powiedział agencji TASS sekretarz prasowy rosyjskiego przywódcy Dmitrij Pieskow.
- Słyszymy słowa, które płyną z Berlina - słowa Scholza o jego gotowości do podjęcia dialogu. To ważne słowa, bo jeszcze do niedawna Niemcy znajdowały się w gronie pozostałych państw kolektywnego Zachodu, które całkowicie wykluczały jakiekolwiek kontakty z Putinem. Powiedzieliśmy, że to stanowisko jest mało obiecujące - podkreślił, dodając, że obecna gotowość Scholza do dialogu jest "czymś, co można przyjąć z zadowoleniem".
W kontekście sytuacji w Ukrainie, warto zauważyć, że od początku wojny w 2022 roku wiele państw zachodnich wprowadziło surowe sankcje przeciwko Rosji, co wywołało szereg reperkusji gospodarczych. Scholz, z racji swojego stanowiska, zdaje sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji dalszego braku dialogu. Obawy o dalsze napięcia pomiędzy Rosją a NATO są na porządku dziennym.
Wiadomość o rzekomej chęci kanclerza Niemiec do rozmowy telefonicznej z Władimirem Putinem gruchnęła po publikacji niemieckiego tygodnika "Die Zeit". Autorzy tekstu, powołując się na swoje "źródła w kręgach rządowych", przekazali, że wkrótce na linii Berlin - Moskwa może nastąpić przełom. Przypomnijmy, że ostatni raz Scholz rozmawiał z prezydentem Rosji prawie dwa lata temu - w grudniu 2022 roku.
Jednak Pieskow stwierdził, że Scholz raczej nie powinien liczyć na rozmowę z rosyjskim dyktatorem. - Na pierwszy rzut oka nie ma wspólnych tematów (do rozmowy), nasze stosunki zostały faktycznie zatrzymane - zaznaczył.
Warto dodać, że Scholz obawia się możliwości militarnego zaangażowania NATO w konflikt z Rosją, co mogłoby prowadzić do eskalacji walk w Ukrainie. W ostatnią środę kanclerz oficjalnie potwierdził gotowość do rozmów z Putinem, jednak zauważył, że spełnienie wszystkich próśb prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego mogłoby doprowadzić do bezpośredniego konfliktu Rosja-NATO, co budzi niepokój wśród europejskich przywódców.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzegło przed przystąpieniem Ukrainy do NATO, twierdząc, że zablokuje to wszelkie możliwości politycznego uregulowania konfliktu i stworzy presję na bezpośrednie zaangażowanie sojuszu w działania wojenne przeciwko Rosji. Ta sytuacja tylko podkreśla napięcia, które wciąż trwają między tymi dwoma potęgami, a dialogi między Berlinem a Moskwą mogą okazać się kluczowe w zrozumieniu przyszłości sytuacji w Ukrainie.