Kraj

Nasza córka to dorosła narkomanka. "Państwo zmusza nas do płacenia 5000 zł miesięcznie!"

2025-01-31

Autor: Piotr

W tej dramatycznej historii spotykamy się z parą rodziców, Pawłem i Agnieszką, którzy walczyli z uzależnieniem swojej córki. Jak wyglądały ich próby pomocy i dlaczego system im nie pomógł?

Kiedy tylko rodzice zauważyli pierwsze sygnały problemów, zaczęli działać. Zmiana szkoły czy miejsca zamieszkania nie przyniosła rezultatu. Córka zaczęła eksperymentować z narkotykami. Lekarze zauważyli, że dzieci z tzw. patologicznych rodzin łatwiej wychodzą z nałogu. W ich przypadku było inaczej — środowisko, w którym dorastała ich córka, było pełne miłości i wsparcia.

Niestety, ich córka sama zdecydowała się na tę destrukcyjną drogę. Rodzice na własnej skórze doświadczyli, jak trudno młodym ludziom skutecznie przeciwstawić się nałogowi, gdyż często potrafią oni doskonale manipulować otoczeniem. Kiedy córka była w szpitalach, jej osobowość zmieniała się — zaczynała udawać, że jest zdrowa, a wystarczyło, że wróciła na ulicę, aby wrócić do nałogu.

Zgłoszenia na policję za zaginięcie, wstawania w nocy, telefonów do, jak się wydawało, zaufanych osób — to wszystko było niewystarczające. Córka nie tylko sięgała po narkotyki, ale także prostytucję. To było dla rodziców niezwykle bolesne i przerażające. Pomimo tego, że przez pewien czas przebywała w ośrodkach, nie udało się jej uchronić przed dalszym upadkiem.

Kiedy, po wielu trudnych latach, sprawy stały się tak złożone, że rodzice musieli postarać się o pomoc prawną, nie wiedzieli, jak poradzić sobie z trudnościami, które przynosił im system. W Polsce nie ma przymusowego leczenia uzależnionych, a ich córka, ukończywszy 18 lat, stała się całkowicie samodzielna.

Przypadek Agnieszki i Pawła to nie tylko dramat rodziny, ale także wyraźny sygnał dla społeczeństwa i decydentów. Dlaczego rodzicom, którzy chcą uratować swoje dziecko, system nie oferuje wystarczającej pomocy? Ile jeszcze rodzin musi przejść przez piekło, zanim nastąpi zmiana? Obecnie Agnieszka i Paweł zmuszeni są płacić za utrzymanie córki w ośrodku, choć nie mają z nią kontaktu i to oni czerpią straty finansowe. I choć system ich zawiódł, wciąż mają nadzieję, że może kiedyś ich córka znajdzie swoją drogę do zdrowia.