"Niebezpiecznie wysoki płaskowyż". Ekonomiści komentują inflację
2024-10-31
Autor: Katarzyna
Ekonomiści zwracają uwagę na alarmujące dane dotyczące inflacji w Polsce, porównując aktualną sytuację do "płaskowyżu inflacyjnego" opisanego przez prezesa NBP Adama Glapińskiego podczas ostatniej konferencji. Inflacja utrzymuje się na podwyższonym poziomie, co jest wynikiem gwałtownego wzrostu cen, który wydaje się nie wygasać.
Analitycy z Pekao zauważyli wyjątkowo wysoki spadek cen paliw o 2,2% w październiku, co zaskoczyło wielu ekspertów, zwłaszcza w obliczu drożejących paliw na rynkach światowych. "Wzrost inflacji bazowej wynoszący 4,1-4,2% w skali roku jest bardziej niepokojący, ponieważ ceny żywności wzrosły o 0,7% w ujęciu miesięcznym, co przekracza typowe sezony" – komentują eksperci.
Prognozy inflacyjne na listopad sugerują, że inflacja może nieznacznie zmniejszyć się. Jednak analitycy PKO BP podkreślają, że ostateczny kształt inflacji w 2025 roku będzie zależny od decyzji dotyczących cen energii, a temat ten ma być głównym punktem obrad rządu.
Co więcej, mimo spadku cen paliw, Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl wskazuje na możliwość ich dalszego wzrostu pod koniec roku, jako że globalne rynki energetyczne wykazują tendencje wzrostowe. Obecny poziom inflacji nie zakończył jeszcze dynamiki, jednak w IV kwartale nie przewiduje się gwałtownych skoków.
Analitycy prognozują, że szczyt inflacji konsumenckiej nastąpi w marcu, gdy wskaźniki mogą zbliżyć się do 6% w skali roku. W kolejnych miesiącach, utrzymująca się presja cenowa w kategoriach bazowych, wykluczając energię i żywność, może powodować dalsze trudności.
Również istnieje przekonanie, że Rada Polityki Pieniężnej może wznowić cykl obniżek stóp procentowych, który został zatrzymany rok temu, co wpisuje się w strategię osłabiania inflacji.
Na rynku walutowym złoty stracił na wartości, w październiku oslabił się o 2% względem euro i franka, a w stosunku do dolara o 4%. Kurs dolara przekroczył 4 zł, a euro 4,35 zł. Jednak analitycy przewidują, że w obliczu znikającej niepewności związanej z nadchodzącymi wyborami w USA, złoty może odbić straty.
Z prognoz wynika, że kurs euro może spaść poniżej 4,30 zł, a dolar wrócić pod 3,90 zł. W dłuższej perspektywie przewiduje się, że złoty nie będzie miał znaczącego potencjału na umocnienie w stosunku do euro, ale może zyskać na wartości względem dolara, osiągając poziom około 3,75 zł w połowie przyszłego roku. Takie wnioski potwierdzają analizy Cinkciarz.pl, które uznano za jedne z najbardziej trafnych przez agencję Bloomberg.