Nauka

Niebezpieczny świat udawanych terapeutów – czy jesteśmy ofiarami ich manipulacji?

2025-03-02

Autor: Jan

Coraz częściej w mediach społecznościowych spotykamy osoby, które nazywają się terapeutami czy coachami, chociaż nie posiadają żadnych kwalifikacji. W ostatnich latach zjawisko to stało się powszechne; ludzie próbują dzielić się swoimi doświadczeniami i oferować pomoc w zakresie zdrowia psychicznego, nierzadko przy tym oferując uproszczone i niepoparte naukowo diagnozy.

Na przykład, popularność zyskały terminy związane z "raną ojca" czy "raną matki", które są często przedstawiane jako klucz do rozwiązania wszelkich problemów emocjonalnych. Te pojęcia, oparte na teorii więzi Johna Bowlby'ego, zostały jednak obciążone dodatkowymi, niepotwierdzonymi teoriami. Ludzie zaczynają diagnozować siebie i innych, przyklejając łatki, które mogą prowadzić do fałszywego poczucia problemu, jakim nie są właściwie "rany".

Brak odpowiednich regulacji prawnych w Polsce dotyczących zawodu psychoterapeuty jest jednym z głównych czynników, które przyczyniają się do tego chaosu. Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie ustawy, która ma uporządkować kwestie związane z psychoterapią, jednak według wielu specjalistów nie wystarczy, by znieść problem nazywania siebie terapeutą przez osoby bez odpowiedniego wykształcenia.

Osoby te nierzadko wykorzystują metodę psychowashingu, czyli usuwania negatywnych skojarzeń z ich ofertą poprzez zastosowanie naukowego żargonu oraz wybiórcze posługiwanie się badaniami. To sprawia, że ich usługi wydają się bardziej wiarygodne, mimo że wiele z nich nie ma podstaw naukowych.

Zjawisko to jest także odpowiedzią na wzrastające zapotrzebowanie na szybkie rozwiązania problemów emocjonalnych. W obliczu globalnych kryzysów – takich jak wojny, zmiany klimatyczne czy kryzysy gospodarcze – ludzie szukają łatwych odpowiedzi i szybko działających metod poprawy swojego stanu psychicznego. Właśnie dlatego tak wiele osób przyciągają oferty "internetowych szamanów", obiecujących natychmiastową poprawę.

Z drugiej strony, nadmierne etykietowanie nas samych i innych może prowadzić do utrudnienia w radzeniu sobie z wyzwaniami. Przykład takiego mechanizmu to sytuacja, w której osoba z problemami emocjonalnymi przypisuje sobie etykietę "ofiary" lub "narcyza", co nie tylko utrudnia jej życie, ale także zniekształca obraz rzeczywistości oraz relacji z innymi. Etykietowanie nie powinno stać się tożsamością, lecz pomocą w zrozumieniu i przezwyciężeniu trudności.

Wyjątkowo istotne staje się, aby w dobie wzrastającej liczby "terapeutów" posiadać krytyczne myślenie i umiejętność weryfikacji informacji. Nie wystarczy zaufać osobom, które wydają się mieć odpowiednią wiedzę; warto się upewnić, czy są one autorytetami w swojej dziedzinie. W przeciwnym razie może okazać się, że zamiast uzdrowienia, trafimy do świata złudnych nadziei i manipulacji.

Warto również zauważyć, że prawdziwa terapia wymaga ciężkiej pracy i zaangażowania ze strony pacjenta. Musimy nauczyć się, że zmiana w naszym życiu jest możliwa, a kluczem do sukcesu może być nie tylko zrozumienie problemu, ale także zaangażowanie we własny rozwój i działanie w kierunku zdrowienia.