Świat

Niespodziewana porażka ukraińskich komandosów. Atak na „Krym-2” zakończony fiaskiem

2024-09-15

Autor: Katarzyna

W nocy 11 września 2024 roku, ukraińskie komanda przeprowadziły atak na rosyjską platformę wiertniczą „Krym-2”. Pierwsze informacje na temat incydentu przekazały rosyjskie źródła, które twierdziły, że zdołali odeprzeć atak, a Ukraińcy ponieśli znaczne straty - według niektórych doniesień, aż połowę ze wszystkich zaangażowanych sił.

Ukraina postanowiła jednak przedstawić swoją wersję wydarzeń. Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy opublikował film dokumentujący atak, który ukazuje zarówno przygotowania, jak i przebieg akcji z udziałem różnorodnych sił specjalnych. Komandosi zostali przerzuceni na miejsce za pomocą czternastu łodzi motorowych Willard Sea Force (prawdopodobnie wersji 1100), które były uzbrojone w ciężkie karabiny maszynowe M2 Browning kal. 12,7 mm.

Z opublikowanego materiału wideo nie można jednoznacznie ocenić, co miało miejsce wokół platformy „Krym-2”. Zamieszczone zdjęcia większość czasu skupiały się na dowództwie, które znajdowało się na Ukrainie, koordynując całą operację. Z informacji radiowych umieszczonych w filmie wynika, że w trakcie akcji doszło do „błysku w powietrzu”, co sugeruje, że coś spadło do morza. Ukraińcy przypuszczają, że był to samolot Su-30SM, który zniknął w tamtym czasie nad Morzem Czarnym.

Mimo dużych wysiłków, operacja nie przyniosła ukraińskich sukcesów, a platforma wiertnicza pozostała pod rosyjską kontrolą. Ripostując, Ukraińcy przyznali, że nie był to ich pierwszy atak na tę instalację i że planują kolejne działania w przyszłości. Niestety, wcześniejsze ataki kończyły się powodzeniem, ale tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Ostatni atak powinien być dla ukraińskiego dowództwa sygnałem, że Rosjanie zbudowali skuteczny system obrony tej platformy. Co istotniejsze, używają do tego dobrze wyszkolonych żołnierzy oraz rozpoznania, które prawdopodobnie ostrzegło Rosjan o zbliżającym się ataku.

Według agencji TASS rosyjski myśliwiec miał być prawdziwym celem ukraińskiej operacji. Wasilij Prozorow, były pracownik ukraińskich służb bezpieczeństwa, ujawnił, że Ukraińcy prowokowali Rosjan, aby skierować ich samoloty do zasadzki ukraińskich F-16. Cała sytuacja zbiegała się z wizytą amerykańskiego i brytyjskiego sekretarza stanu w Kijowie, co może sugerować chęć wywarcia wpływu na międzynarodową opinię publiczną.

Co więcej, po incydencie 12 września Ukraina ogłosiła na portalu X, że nad Morzem Czarnym zestrzelono samolot Su-30SM. Film udostępniony przez Ukraińców zawierał ujęcia, które wyraźnie wskazywały zidentyfikowany obiekt na morzu, co w teorii mogłoby sugerować sukces ich operacji.

Jednak to „teoretyczne” zwycięstwo nie rekompensuje straty tak wielu dobrze wyszkolonych ukraińskich komandosów. Zestrzelenie Su-30SM mogło zostać przypisane do działań systemu przeciwlotniczego MANPADS, co również budzi wątpliwości co do skuteczności całej akcji. Czy to fiasko wpłynie na przyszłe operacje Ukrainy? Czas pokaże, ale na pewno będzie stanowiło powód do analizy strategii i dalszych osiągnięć.