Świat

Niespodziewane plany Aleksandra Łukaszenki – czy jego syn przejmie władzę?

2025-01-30

Autor: Tomasz

Podczas ostatnich publicznych wystąpień, Aleksander Łukaszenko, obecny prezydent Białorusi, jasno dał do zrozumienia, że jego syn, Nikołaj, ma być jego dziedzicem politycznym. "Nie będę mógł opuścić tego stanowiska, dopóki nie przekażę tej władzy mojemu synowi" – tak miało brzmieć zdanie mówcy, nie bez powodu przyciągające uwagę analityków i obserwatorów sytuacji politycznej w kraju.

Aleksander Łukaszenko, który rządzi Białorusią już od ponad 30 lat, zdobył w ostatnich wyborach prezydenckich 87,6 proc. głosów, co zostało jednak zakwestionowane przez opozycję oraz zachodnie media. W obliczu rosnącej krytyki i międzynarodowej izolacji, a także własnych problemów zdrowotnych, Łukaszenko mógłby chcieć zabezpieczyć swoją dynastię. Warto zwrócić uwagę, że Nikołaj ma zaledwie 20 lat, co w świetle białoruskiej konstytucji stawia wymóg wieku dla prezydenta na poziomie co najmniej 40 lat.

Jednakże według Pawła Łatuszki, byłego białoruskiego polityka, nie powinno to być przeszkodą. "To jest dyktator. A z drugiej strony, każdy powie, w czym problem? Zmieni tą konstytucję" – wyznał w rozmowie z mediami. Wskazał również na możliwość, że wiek prezydencki mógłby zostać obniżony do 25 lat, co sprawiłoby, że Nikołaj mógłby teoretycznie ubiegać się o najwyższe stanowisko w państwie w przyszłości.

Łatuszka sugeruje, aby obserwować rozwój kariery Nikołaja, zwracając uwagę, jakie stanowisko zajmie po ukończeniu studiów. Jeśli zostanie członkiem parlamentu, ministrem czy wiceministrem, może to być jasny sygnał, że jest przygotowywany do objęcia prezydentury. Dodatkowo, jak zauważył, Łukaszenko może nie mieć wokół siebie ludzi, którym ufa, co może jeszcze bardziej wzmocnić pozycję jego syna.

Białoruś stoi teraz przed niepewną przyszłością – z jednej strony mamy potencjalne zmiany w władzach, a z drugiej rosnącą frustrację społeczeństwa. Premiera nowego pokolenia rządzących z rodziny Łukaszenków z pewnością wstrząśnie polityką regionu i rozpocznie zupełnie nowy rozdział w historii Białorusi. Co przyniesie przyszłość?