Niewiarygodne słowa w TV Republika: Nawet prowadzący był w szoku!
2024-07-24
Autor: Tomasz
Podczas programu w TV Republika miała miejsce niespodziewana sytuacja. Do studia zadzwoniła pani Krystyna z Warszawy, której kontrowersyjne oskarżenia i ostre słowa pozostawiły zarówno widzów, jak i prowadzącego w osłupieniu.
Słuchaczka zaczęła swoją wypowiedź od krytyki ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara, oraz ekipy rządzącej. - Chciałam powiedzieć na temat pana ministra sprawiedliwości, pana Bodnara. On dysponuje jakąś bandą zboczeńców i zwyrodnialców - stwierdziła bez ogródek.
Kontynuując, pani Krystyna podniosła kwestie nieludzkiego traktowania zatrzymanych osób. - Nie rozumiem, jak można kazać się rozbierać aresztowanym ludziom, kobietom nie dać się normalnie umyć. To są naprawdę zboczeńcy i zwyrodnialcy - kontynuowała bez żadnej reakcji prowadzącego, który pozwolił jej mówić dalej.
Rozmówczyni odniosła się do słów Marcina Romanowskiego, który w programie "Polityczna Kawa" mówił o tym, że funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego kazali mu się rozbierać do naga podczas zatrzymania. - Kogo tam mają w tym ministerstwie sprawiedliwości, to jest przerażające. A teraz się dowiedziałam, że kobieta ileś tygodni nie ma dostarczonego czystego odzienia. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, to jest coś potwornego - mówiła dalej pani Krystyna.
W dalszej części rozmowy, słuchaczka podziękowała prowadzącemu za możliwość wyrażenia swojej opinii i wyraziła niezadowolenie z obecnej sytuacji w kraju. - Rządowi Tuska należy się sąd polowy za to, że tak traktują naród polski i polskie państwo. To są przestępcy, a nie rząd - skwitowała ze wzburzeniem.
Na koniec rozmowy dodała, że cała sytuacja odbiera jej zdrowie i nie chce więcej mówić. Mimo to, podkreśliła jeszcze swoją stanowczość wobec opozycji: - Oni chcą stawiać rząd polski (PiS - przyp. red.) pod sąd. Jakby to była wojna, to oni sami powinni pójść pod sąd polowy i od razu szubienica.
Prowadzący program, zamiast przerwać rozmówczyni, starał się wykazać zrozumienie. - Spokojnie pani Krystyno, rozumiem te emocje - powiedział, co wywołało dodatkowe kontrowersje wśród widzów.
Ta niespodziewana rozmowa z pewnością wywołała szeroką debatę na temat wolności słowa i granic, jakie powinny być zachowane w publicznej debacie. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń!
Czy to początek większych problemów dla ministra sprawiedliwości i ekipy rządzącej? Śledź nas na bieżąco, by nie przegapić najświeższych informacji!